Postaram sie dodac nowe opowidanie juz w krotce.
Summer Love
poniedziałek, 25 listopada 2013
wtorek, 1 października 2013
Rozdział 8.
*Oczami Harry'ego* (taki sam rozdzial, tylko ze strony Harry'ego)
Wciaz bylem w swoim pokoju nadal lezac na lozku. Nie mialem pojecia co robic. Przenioslem sie do pozycji siedzacej i wytarlem kolejna lze splywajaca mi po policzku. Wstalem i podszedlem do lusterka, ktore wisialo nad brazowa szafka.
Spojrzalem w nie, moje oczy byly lekko czerwone a moj jasno zielony kolor stal sie ciemniejszy.Wzialem lusterko i rzucilem je na podloge, kawalki rozniosly sie po podlodze. Podniaslem jeden duzy kawalek i przystawilem go sobie do nadgarstka. Zamknalem oczy a kolejna lza splynela mi po policzku. Kiedy pondnioslem reke, zeby wykonac jedno male ciecie uslyszalem dzwiek mojej komorki.
Rzucilem kawalek lusterka na podloge i podeszlem do biurka. Na wyswietlaczu pojawil sie numer Niall'a.
- Halo.? - powiedzialem. Usiadlem na krzesle i oparlem sie lokciami o biurko.
- Hej Hazz! - uslyszalem jak zwykle wesoly glos mojego przyjaciela.
- Hej Niall cos sie stalo.? - spytalem i podrapalem sie w szyje.
- Chcialem sie tylko zapytac czy odnalazles Jessice, i czy nic jej nie jest.? - w jego glosie bylo slychac troske.
- Tak, wszystko z nia w porzadku. - odpowiedzialem i wyszedlem na balkon.
- To dobrze. Umm.. a moze masz ochote pojsc ze mna, Jessica i reszta do wesolego miasteczka.? - zapytal sie.
Nie wiedzialem co powiedziec. Przypominajac sobie dzisiejsza sytuacje w jej hotelu nie wiem czy bylaby zadowolona z mojej obecnosci.
- Wiesz, nie wiem czy ona chcialaby, zebym z wami poszedl. - powiedzialem i usiadlem na schodkach, ktore znajduja sie naprzeciwko piaszczystej plazy.
- A moge wiedziec co sie stalo.? - znowu uslyszalem jego troskliwy glos.
I co mam mu wszystko powieziec, to co stalo sie wczorajszej nocy i dzisiaj rano. Sam nie wiem, w koncu to moj przyjaciel.
Zrobilem jedno westchnienie i zaczalem mu wszystko opowiadac.
*
- Dobra rozumiem, ale cos mi tu nie pasuje. Dlaczego chciala, zebys wyszedl.?
- No wlasnie nie wiem, myslisz, ze ktos ja skrzywdzil.? - zapytalem sie i wrocilem spowrotem do srodka.
- Byc moze. - powiedzial. - Ale musisz z nia o tym pogadac.
- Dobrze, tylko, ze nie wiem jak.? - zaczalem chodzic w ta i spowrotem, myslac nad tym jak mam to zrobic.
- Suchaj Hazz ja musze juz konczyc. Wlasnie jestem w windzie i jade do Jessici. Moze uda mi sie cos wymyslec. Jakby co zadzwon albo wyslij sms-a. - powiedzial i rozlaczyl sie.
*Godzine pozniej*
Dostalem sms-a od Niall'a.
Wciaz bylem w swoim pokoju nadal lezac na lozku. Nie mialem pojecia co robic. Przenioslem sie do pozycji siedzacej i wytarlem kolejna lze splywajaca mi po policzku. Wstalem i podszedlem do lusterka, ktore wisialo nad brazowa szafka.
Spojrzalem w nie, moje oczy byly lekko czerwone a moj jasno zielony kolor stal sie ciemniejszy.Wzialem lusterko i rzucilem je na podloge, kawalki rozniosly sie po podlodze. Podniaslem jeden duzy kawalek i przystawilem go sobie do nadgarstka. Zamknalem oczy a kolejna lza splynela mi po policzku. Kiedy pondnioslem reke, zeby wykonac jedno male ciecie uslyszalem dzwiek mojej komorki.
Rzucilem kawalek lusterka na podloge i podeszlem do biurka. Na wyswietlaczu pojawil sie numer Niall'a.
- Halo.? - powiedzialem. Usiadlem na krzesle i oparlem sie lokciami o biurko.
- Hej Hazz! - uslyszalem jak zwykle wesoly glos mojego przyjaciela.
- Hej Niall cos sie stalo.? - spytalem i podrapalem sie w szyje.
- Chcialem sie tylko zapytac czy odnalazles Jessice, i czy nic jej nie jest.? - w jego glosie bylo slychac troske.
- Tak, wszystko z nia w porzadku. - odpowiedzialem i wyszedlem na balkon.
- To dobrze. Umm.. a moze masz ochote pojsc ze mna, Jessica i reszta do wesolego miasteczka.? - zapytal sie.
Nie wiedzialem co powiedziec. Przypominajac sobie dzisiejsza sytuacje w jej hotelu nie wiem czy bylaby zadowolona z mojej obecnosci.
- Wiesz, nie wiem czy ona chcialaby, zebym z wami poszedl. - powiedzialem i usiadlem na schodkach, ktore znajduja sie naprzeciwko piaszczystej plazy.
- A moge wiedziec co sie stalo.? - znowu uslyszalem jego troskliwy glos.
I co mam mu wszystko powieziec, to co stalo sie wczorajszej nocy i dzisiaj rano. Sam nie wiem, w koncu to moj przyjaciel.
Zrobilem jedno westchnienie i zaczalem mu wszystko opowiadac.
*
- Dobra rozumiem, ale cos mi tu nie pasuje. Dlaczego chciala, zebys wyszedl.?
- No wlasnie nie wiem, myslisz, ze ktos ja skrzywdzil.? - zapytalem sie i wrocilem spowrotem do srodka.
- Byc moze. - powiedzial. - Ale musisz z nia o tym pogadac.
- Dobrze, tylko, ze nie wiem jak.? - zaczalem chodzic w ta i spowrotem, myslac nad tym jak mam to zrobic.
- Suchaj Hazz ja musze juz konczyc. Wlasnie jestem w windzie i jade do Jessici. Moze uda mi sie cos wymyslec. Jakby co zadzwon albo wyslij sms-a. - powiedzial i rozlaczyl sie.
*Godzine pozniej*
Dostalem sms-a od Niall'a.
Ubralem buty i chwycilem za bluze, poczym wyszedlem z domu.
Po 10 minutach bylem juz na miejscu. Pamietam jak zawsze chodzilem tu z chlopakami.
Zayn uwielbial jazde na kolejce gorskiej, ale ja sie jej balem i ten strach pozostal do dzisiaj. Niall i Louis grali na automatch i jedli waty cukrowe a ja i Liam jezdzilismy na samochodzikach. Usmiechnalem sie sam do siebie i wszedlem do domu strachow.
Zobaczylem Niall'a i Jessice, ktora mocno sciskala jego dlon. Poczulem lekkie uklucie w sercu, to chyba byla zazdrosc. Podeszlem do niego i walnalem go letko w ramie, on obrocil sie i puscil reke Jessici. Przywitalismy sie, podeszlem do Jessici i przytulilem ja od tylu.
- Hej Jessica. - szepnalem jej na ucho a ona podskoczyla ze strachu.
- Harry.? co ty tu robisz.? - uslyszalem jej aksamitny glos.
Powiedzialem jej, ze musimy porozmawaic, ona powiedzila tylko ciche ''dobrze''. I ruszylismy w strone wyjscia.
*
Kiedy szlismy pomiedzy blokami Jessica zlapala moja reke i przyblizyla sie do mnie. Pewnie sie bala, pamietam jak przechodzilem tedy z chlopakami. To byla jedyna droga do naszego domku na drzewie, ktore znajdywalo sie kolo malego jeziorka. Czesto chodzilem tam sam, zeby troche pomyslec nad wszystkim.
Tylko, ze byl jeden problem, ktory wlasnie stanal nam na drodze.
- Kogo my tu mamy.? - powiedzial szatyn zwany jako 'Bieber'. Za nim stalo kilka jego kumpli. Jessica widzac go scisnela moja reke.
- Czego chcesz Bieber.? - powiedzialem i spojrzalem na niego z gniewem w oczach. Schowalem Jessice za swoimi plecami, bo balem sie o nia.
- Dobrze wiesz czego chce. - powiedzial i skrzyzowal rece na klatce piersiwowej. - Albo dajesz kase albo to pieknosc, ktora chowasz za plecami. - chlopak zrobil pol usmiech i poprawil swoja czapke.
- Nic nie mam, ale nie mysl sobie, ze ci ja oddam. - powiedzialem a Bieber i jego kumple zaczeli sie smiac.
- Myslisz, ze nie uda mi sie ci jej odebrac.? - powiedzial i ponownie sie zasmial.
Poczulem tak jakby Jessica chciala mi sie wyrwac, odwrocilem sie i zobaczylem, ze jeden z kolegow Bieber'a proboje mi ja zabrac. Ja caly czas trzymalem ja mocno, ale po chwili przyszla do nas reszta jego gangu i rozdzielili nas.
Zaczeli mnie popychac, uslyszalem jak Jesscia krzyczy moje imie. Dwoch chlopakow popychalo mnie, kiedy przestali znajdywalem sie kolo szatyna. Mialem gniew w oczach, nienawidzilem go.
- Nie musimy tego robic. - powiedzial i zdjal swoja bluze. - wystarczy, ze mi ja oddasz.
W koncu niewtrzymalem i walnalem go w nos mowiac 'nigdy!'.
Chlopak lekko sie zasmial. Podszed do mnie i walnal mnie w brzuch. - Nigdy nie mow nigdy!. - kiedy to powiedzial zlapalem sie za brzuch. Poczulem obecnosc Jessici kolo mnie. - Ha.! wiedzialem, ze szybko bedzie po tobie. - powiedzial Bieber, podeszlem do niego i chcialem ponownie uderzc go w twarz, ale on zlapal mnie za reke i znowu walnal w brzuch, ale tym razem mocniej. Poczulem tak jakby dzgnal mnie nozem, przylozylem reke do brzucha i oparlem sie o sciane.
*
Uslyszalem dzwiek sygnalu policyjnego, ktory odbijal sie od scian. Bieber i jego kumple zaczeli uciekac. Jessica podeszla do mnie i zlapala mnie za brzuch, kiedy odsunela reke zobaczyla, ze na niej znajduje sie krew. Widzialem strach w jej oczach. Probowala mnie podtrzymac i jakos doszlismy do malego jeziorka. Usiadlem pod drzewem a Jessica zaraz kolo mnie. Oderwala kawalek swojej koszulki i poszla do jeziorka zamoczyc kawalek materialu w wodzie. Podniosla moja koszulke i zaczela wycierac rane.
- Jessica. Musimy o czyms porozmawiac. - powiedzialem i syknalem z bolu, kiedy przejechala zimna woda po ranie. Popatrzala mi w oczy i czekala az cos powiem. - Dla - dlaczego sie tak zachowujesz.? - popatrzalem na nia, a ona nie przestawajac wycierac mojej rany powiedziala.
- Ale jak.?
- Caly czas kiedy proboje byc mily ty mi na to niepozwalasz. Dlaczego.? - spytalem i usiadlem wyzej poniewaz prawie lezalem na ziemi.
Sposcila glowe. Niechaciala patrzec mi w oczy. Kiedy w koncu popatrzala sie na mnie westchnela.
- Moze dlatego, ze ty mnie chcesz tylko wykorzystac.? - zatkalo mnie to co powiedziala. Ze niby ja mialbym ja wykorzystac.? Jessica wstala i popatrzala sie na mnie z gory.
- Moze dlatego, ze masz juz swoja jedyna. Tylko nie rozumiem jednego. Dlaczego wciaz zadajesz sie ze mna.? - po skonczeniu zdania zaczela isc w strone pomostu i usiadla na nim.
Wstalem z ziemi i usidlem kolo niej. Parzala sie gdzies w jeden punkt.
- O co ci chodzi Jess.? - popatrzalem sie na nia.
Schowala twarz w swoje dlonie i przetarla nimi twarz. Po chwili ciszy podniosla glowe i ze smutkiem na twarzy popatrzala mi w oczy. Bolalo mnie to co widzialem, byla smutna i to przeze mnie.
- Kto powiedzial ci taka bzdure.? - wciaz patrzelismy sobie w oczy. - Przeciez ja nie mam swojej jedynej.
- Przestan klamac. Wiem co widzialam. - przeczesala reka swoje wlosy.
- Ale co widzialas.? - bylem troche zagubiony.
- Widzialam cie z nia na lotnisku, pierwszego dnia kiedy tu przylecielismy. - zaczalem cos sobie przypominac. Jessica widziala mnie pewnie z Gemma.
- Jessica, ale to byla moja siostra.
- Mozesz chociaz na chwile przestac klamac! - podniosla glos i wstala, zaczela isc przed siebie. Szedlem za nia i zlapalem ja za reke.
- Kiedy ja wcale nie klamie. Uwierz mi! - odwrocila sie do mnie.
Znowu sposcila glowe. Zaczalem glaskac jej policzek. - Uwierz mi. - Zlapalem ja za rece.
Podniosla glowe, spojrzala mi w oczy i powiedziala ciche 'przepraszam, wierze ci'. Zaczalem zblizac moje usta do jej ust. Zatrzymalem sie w polowie, chcialem zobaczyc czy sie wycofa, ku mojemu zdziwieniu nie zrobila tego.
Dotknalem jej cieplych warg. Musnalem je lekko i usmiechnalem sie. Popatrzelismy sobie w oczy i znowu sie pocalowalismy. To byla najpiekniejsza chwila w moim zyciu..
-------------------------------------------------------------------------------
Jejku juz jest rozdial 8.! <33 Dziekuje osobom, ktore czytaja moje opowiadanie. Kocham was! <3 xx.
środa, 25 września 2013
Rozdział 7.
Po sniadniu powiedzialam mamie, ze nie mam ochoty isc na plaze. Wrocilam sie do pokoju i wyszlam na balkon, podziwiajac widoki i odpoczywajac po sniadaniu zauwazylam chlopaka. Mial na nosie okulary przeciwsloneczne a jego wlosy byly brazowe. Przypomnialo mi sie wspomnienie ze wczorajszej nocy. Bylam pewna, ze chcial mi zrobic cos zlego. Spojrzal sie do gory i jego wzrok trafil na moj balkon. Ciarki przeszly mi po plecach, a on usmiechnal sie do polowy. Weszlam z powrotem do srodka i zaslonilam okno firankami.
Po kilku minutach postanowilam, ze przejde sie na spacer. Zakladajc sandaly ktos zapukal do drzwi. Podnioslam sie z ziemi i podeszlam do nich. Przede mna stal Niall ze slodki usmiechem na twarzy.
- Hej. Powiedzial i mnie przytulil.
- Czesc. Odpowiedzialam i tez go przytulilam.
- Slyszalem co sie stalo. Wszystko w porzadku.? - Zapytal sie z troska w jego glosie. Pokiwalam glowan na tak. - Umm... masz moze ochote sie przejsc, mialem ci pokazac okolice. Pamietasz.?
- Tak, mialam wlasnie wychodzic. - Usmiechnelam sie. Zamknelam drzwi i weszlismy do windy.
*
Chodzilismy po chodniku z kamieni kolo plazy. Podziwialam widoki a Niall wszystko mi opowiadal. Zproponowal mi pojscie na lody, a ja z checia sie zgodzilam.
Wzielam waniliowe a on czekoladowe z bita smietana. Kiedy jadl loda bita smietana zostala mu na nosie, zaczelam sie smiac a on udawal, ze nie wie o co mi chodzi. Po skaczeniu lodow poszlismy do wesolego miasteczka, ktore znajdowalo sie kolo jego domu.
Powiedzial mi, ze zaprosil swoich kolegow. Czekalismy na nich 10 minut, przywitali sie z nami a pozniej wszyscy poszlismy do domu strachow. Caly czas trzymalam sie blisko Niall'a ale kiedy poczulam, ze nie ma go kolo mnie zaczelam panikowac. Krzyknelam i nagle poczulam jak ktos przytula mnie od tylu. Mialam nadzieje, ze to Niall, ale sie mylilam.
- Hej Jessica. - ktos szepnal mi na ucho. Na poczatku sie wystraszylam, ale pozniej poznalam ten glos. To byl Harry, zlapalam go za rece, ktore znajdowaly sie na moich oczach. Zdjelam je i odwrocilam sie do niego przodem.
- Harry.? Co ty tu robisz.? - Spytalam sie ze zdziwieniem.
- Chce z toba porozmawiac, mozemy wyjsc.? - Zlapal mnie za reke i wyszlismy, oczywiscie koniec byl dosc daleko wiec musielismy przejsc przez te wszystkie strachy. Trzymalam mocno jego reke a on cicho sie zasmial.
Kiedy wyszlismy na zewnatrz, slonce swiecilo bardzo jasno. Podeszlismy do grupki chlopakow stojacych kolo automatow z grami. Harry powiedzial im, ze zabiera mni ze soba i ze moze pozniej sie spotkaja.
Idac chodnikiem panowala miedzy nami cisza ale postanowilam, ze ja przerwe.
- Umm... moge wiedziec gdzie idziemy.? - Popatrzalam sie na niego i poprawilam reka moje wlosy.
- Idziemy do miejsca, gdzie czesto lubie byc z soba sam na sam. - Powiedzial i skrecil w lewo, a ja zaraz za nim. Idac pomiedzy blokami czulam sie dziwnie, tak jakby cos mialo sie zaraz stac.
- Harry.? Czy to tutaj chciales mnie przyprowadzci.? - Spytalam sie i popatrzalam na dwoch chlopakow, wygladali na 18 lat, mieli czarne ubrania i kaptury na glowach. Powoli robilo sie ciemno i troche chlodno.
- Nie, ale musimy przejsc przez to miejsce. To jedyna droga. - Widzac grupke chlopakow palacych papierosy, ciarki znowu przeszly mi po plecach. Zlapalam reke Harry'ego i sposcilam glowe na dol. Wyjscie znajdywalo sie juz kilka metrow od nas. Kiedy Harry zatrzymal sie podnioslam glowe, zeby zobaczyc dlaczego to zrobil.
Przed nami stal chlopak, mial brazowe wlosy i oczy. 'O nie, znowu on.' pomyslalam. I coraz mocniej scisnelam reke Harry'ego.
- Kogo my tu mamy.? - Powiedzial szatyn i zrobil ten swoj pol usmiech. Za nim stalo kilka chlopakow w jego wieku. Mieli kaptury na glowach i kilku z nich palilo papierosy.
- Czego chcesz Bieber.? - powiedzial Harry ze zloscia i schowal mnie za swoimi plecami.
- Dobrze wiesz czego chce. - chlopak mial lekko zachrypniety glos. - Albo dajesz kase albo to pieknosc, ktora chowasz za plecami. - moje serce zaczelo bic szybciej. I co teraz bedzie.?
- Nic nie mam, ale nie mysl sobie, ze ci ja oddam. - Harry caly czas trzymal moja reke i co chwila ja sciskal, aby upewnic sie ze jestem. Chlopak z zachrypnietym glosem zaczal sie smiac a jego koledzy mu towarzyszyli.
- Myslisz, ze nie uda mi sie ci jej odebrac.? - powiedzial chlopak i ponownie sie zasmial. Z kazda minuta moje serce bilo coraz szybciej i glosniej.
Poczulam jak ktos lapie mnie za ramie i odwrca do siebie. To byl napewno jeden z kolgow tego Bieber'a. Probowal odciagnac mnie od Harry'ego, ale on caly czas trzymal moja reke. Po chwili podeszlo do nas kilku innych chlopakow i probowali nas od siebie rozdzielic. Kiedy poczulam, ze juz nie trzymam cieplej reki Harry'ego zaczelam krzyczec jego imie.
Kiedy grupka chlopakow rozeszla sie moglam dostrec Harry'ego i tego chlopaka, mial na sobie czarne spodnie i do tego czarna bluze. Nie wiedzialam co sie dzieje, tlum chlopakow ustawil sie w kolo. A oni stali w srodku, Harry patrzal sie na szatyna ze zloscia w oczach.
- Nie musimy tego robic. - powiedzial szatyn i zdjal swoja bluze, ktora pozniej znajdywala sie na ziemi. - Wystarczy, ze mi ja oddasz.
- Nigdy.! - Krzyknal Harry i walnal szatyna z calej sily w twarz. Chlopak zlapal sie za nos z ktorego powoli leciala krew.
- Nigdy nie mow nigdy.! - Szatyn walnal Harry'ego w brzuch. Krzyknelam jego imie probojac wydostac sie z objec chlopaka, ktory mnie trzymal. Walnelam go w krocze i szybko wydostalam sie z jego ramion. Podbiegla do miejsca gdzie lezal Harry i ukleknelam kolo niego lapiac go za brzuch.
- Ha.! Wiedzialem, ze szybko bedzie po tobie. - Po tych slowach Harry podniusl sie i podszedl do 'Biebera' poczym chcial go znowu walnac w twarz. Niestety szatyn zlapal go za reke i ponownie walnal go w bruch. Harry oparl sie o sciane a ja probowalam go podtrzymac. Kiedy ponownie stanal na nogi. Podeszlam do szatyna i spoliczkowalam go. Ten zlapal sie za twarz na ktorym szybko pojawil sie czerwony slad. Zlapal mnie za reke i przysunal blizej siebie.
- Zadziorna. Lubie takie. - powiedzial mi na ucho, walnelam go brzuch a on cicho sie zasmial. Odszedlam od niego kilka krokow. On zaczal sie przyblizac. Nagle po dzielnicy rozlegl sie dzwiek sygnalu policyjnego. Wszyscy zaczeli uciekac. Szatyn jeszcze raz przyblizyl sie do mnie.
- I tak cie kiedys odnajde i uwierz mi, nie bedziesz miala zadnej szansy aby uciec. - Szepnal i usmiechnal sie poczym zaczal biec za reszta swojego gangu. Podeszlam do Harry'ego ktory zwijal sie z bolu. Caly czas trzymal sie za brzuch, wzielam jego reke na bok i przylozylam moja reke, kiedy ja zdjelam na mojej rece znajdywala sie krew. Nie wiedzialam co robic, bylam bardzo wystraszona.
-------------------------------------------------------------------------------------
7 rozdzial! <33 Pewnie zastanawiacie sie dlaczego w tym opowaidaniu znajduje sie Bieber.? Wiec tak ja ogolnie jestem Beliebrka i Directionerka. Chcialam troche dodac go do opowiadania, bo uwazalam ze tu pasuje i wgl. Haha. ;d Mam nadzieje, ze rozdzial wam sie podoba. <33 xx
Po kilku minutach postanowilam, ze przejde sie na spacer. Zakladajc sandaly ktos zapukal do drzwi. Podnioslam sie z ziemi i podeszlam do nich. Przede mna stal Niall ze slodki usmiechem na twarzy.
- Hej. Powiedzial i mnie przytulil.
- Czesc. Odpowiedzialam i tez go przytulilam.
- Slyszalem co sie stalo. Wszystko w porzadku.? - Zapytal sie z troska w jego glosie. Pokiwalam glowan na tak. - Umm... masz moze ochote sie przejsc, mialem ci pokazac okolice. Pamietasz.?
- Tak, mialam wlasnie wychodzic. - Usmiechnelam sie. Zamknelam drzwi i weszlismy do windy.
*
Chodzilismy po chodniku z kamieni kolo plazy. Podziwialam widoki a Niall wszystko mi opowiadal. Zproponowal mi pojscie na lody, a ja z checia sie zgodzilam.
Wzielam waniliowe a on czekoladowe z bita smietana. Kiedy jadl loda bita smietana zostala mu na nosie, zaczelam sie smiac a on udawal, ze nie wie o co mi chodzi. Po skaczeniu lodow poszlismy do wesolego miasteczka, ktore znajdowalo sie kolo jego domu.
Powiedzial mi, ze zaprosil swoich kolegow. Czekalismy na nich 10 minut, przywitali sie z nami a pozniej wszyscy poszlismy do domu strachow. Caly czas trzymalam sie blisko Niall'a ale kiedy poczulam, ze nie ma go kolo mnie zaczelam panikowac. Krzyknelam i nagle poczulam jak ktos przytula mnie od tylu. Mialam nadzieje, ze to Niall, ale sie mylilam.
- Hej Jessica. - ktos szepnal mi na ucho. Na poczatku sie wystraszylam, ale pozniej poznalam ten glos. To byl Harry, zlapalam go za rece, ktore znajdowaly sie na moich oczach. Zdjelam je i odwrocilam sie do niego przodem.
- Harry.? Co ty tu robisz.? - Spytalam sie ze zdziwieniem.
- Chce z toba porozmawiac, mozemy wyjsc.? - Zlapal mnie za reke i wyszlismy, oczywiscie koniec byl dosc daleko wiec musielismy przejsc przez te wszystkie strachy. Trzymalam mocno jego reke a on cicho sie zasmial.
Kiedy wyszlismy na zewnatrz, slonce swiecilo bardzo jasno. Podeszlismy do grupki chlopakow stojacych kolo automatow z grami. Harry powiedzial im, ze zabiera mni ze soba i ze moze pozniej sie spotkaja.
Idac chodnikiem panowala miedzy nami cisza ale postanowilam, ze ja przerwe.
- Umm... moge wiedziec gdzie idziemy.? - Popatrzalam sie na niego i poprawilam reka moje wlosy.
- Idziemy do miejsca, gdzie czesto lubie byc z soba sam na sam. - Powiedzial i skrecil w lewo, a ja zaraz za nim. Idac pomiedzy blokami czulam sie dziwnie, tak jakby cos mialo sie zaraz stac.
- Harry.? Czy to tutaj chciales mnie przyprowadzci.? - Spytalam sie i popatrzalam na dwoch chlopakow, wygladali na 18 lat, mieli czarne ubrania i kaptury na glowach. Powoli robilo sie ciemno i troche chlodno.
- Nie, ale musimy przejsc przez to miejsce. To jedyna droga. - Widzac grupke chlopakow palacych papierosy, ciarki znowu przeszly mi po plecach. Zlapalam reke Harry'ego i sposcilam glowe na dol. Wyjscie znajdywalo sie juz kilka metrow od nas. Kiedy Harry zatrzymal sie podnioslam glowe, zeby zobaczyc dlaczego to zrobil.
Przed nami stal chlopak, mial brazowe wlosy i oczy. 'O nie, znowu on.' pomyslalam. I coraz mocniej scisnelam reke Harry'ego.
- Kogo my tu mamy.? - Powiedzial szatyn i zrobil ten swoj pol usmiech. Za nim stalo kilka chlopakow w jego wieku. Mieli kaptury na glowach i kilku z nich palilo papierosy.
- Czego chcesz Bieber.? - powiedzial Harry ze zloscia i schowal mnie za swoimi plecami.
- Dobrze wiesz czego chce. - chlopak mial lekko zachrypniety glos. - Albo dajesz kase albo to pieknosc, ktora chowasz za plecami. - moje serce zaczelo bic szybciej. I co teraz bedzie.?
- Nic nie mam, ale nie mysl sobie, ze ci ja oddam. - Harry caly czas trzymal moja reke i co chwila ja sciskal, aby upewnic sie ze jestem. Chlopak z zachrypnietym glosem zaczal sie smiac a jego koledzy mu towarzyszyli.
- Myslisz, ze nie uda mi sie ci jej odebrac.? - powiedzial chlopak i ponownie sie zasmial. Z kazda minuta moje serce bilo coraz szybciej i glosniej.
Poczulam jak ktos lapie mnie za ramie i odwrca do siebie. To byl napewno jeden z kolgow tego Bieber'a. Probowal odciagnac mnie od Harry'ego, ale on caly czas trzymal moja reke. Po chwili podeszlo do nas kilku innych chlopakow i probowali nas od siebie rozdzielic. Kiedy poczulam, ze juz nie trzymam cieplej reki Harry'ego zaczelam krzyczec jego imie.
Kiedy grupka chlopakow rozeszla sie moglam dostrec Harry'ego i tego chlopaka, mial na sobie czarne spodnie i do tego czarna bluze. Nie wiedzialam co sie dzieje, tlum chlopakow ustawil sie w kolo. A oni stali w srodku, Harry patrzal sie na szatyna ze zloscia w oczach.
- Nie musimy tego robic. - powiedzial szatyn i zdjal swoja bluze, ktora pozniej znajdywala sie na ziemi. - Wystarczy, ze mi ja oddasz.
- Nigdy.! - Krzyknal Harry i walnal szatyna z calej sily w twarz. Chlopak zlapal sie za nos z ktorego powoli leciala krew.
- Nigdy nie mow nigdy.! - Szatyn walnal Harry'ego w brzuch. Krzyknelam jego imie probojac wydostac sie z objec chlopaka, ktory mnie trzymal. Walnelam go w krocze i szybko wydostalam sie z jego ramion. Podbiegla do miejsca gdzie lezal Harry i ukleknelam kolo niego lapiac go za brzuch.
- Ha.! Wiedzialem, ze szybko bedzie po tobie. - Po tych slowach Harry podniusl sie i podszedl do 'Biebera' poczym chcial go znowu walnac w twarz. Niestety szatyn zlapal go za reke i ponownie walnal go w bruch. Harry oparl sie o sciane a ja probowalam go podtrzymac. Kiedy ponownie stanal na nogi. Podeszlam do szatyna i spoliczkowalam go. Ten zlapal sie za twarz na ktorym szybko pojawil sie czerwony slad. Zlapal mnie za reke i przysunal blizej siebie.
- Zadziorna. Lubie takie. - powiedzial mi na ucho, walnelam go brzuch a on cicho sie zasmial. Odszedlam od niego kilka krokow. On zaczal sie przyblizac. Nagle po dzielnicy rozlegl sie dzwiek sygnalu policyjnego. Wszyscy zaczeli uciekac. Szatyn jeszcze raz przyblizyl sie do mnie.
- I tak cie kiedys odnajde i uwierz mi, nie bedziesz miala zadnej szansy aby uciec. - Szepnal i usmiechnal sie poczym zaczal biec za reszta swojego gangu. Podeszlam do Harry'ego ktory zwijal sie z bolu. Caly czas trzymal sie za brzuch, wzielam jego reke na bok i przylozylam moja reke, kiedy ja zdjelam na mojej rece znajdywala sie krew. Nie wiedzialam co robic, bylam bardzo wystraszona.
-------------------------------------------------------------------------------------
7 rozdzial! <33 Pewnie zastanawiacie sie dlaczego w tym opowaidaniu znajduje sie Bieber.? Wiec tak ja ogolnie jestem Beliebrka i Directionerka. Chcialam troche dodac go do opowiadania, bo uwazalam ze tu pasuje i wgl. Haha. ;d Mam nadzieje, ze rozdzial wam sie podoba. <33 xx
czwartek, 19 września 2013
Rozdział 6.
*oczami Harry'ego*
Otworzylem oczy i przecignalem. Spojrzalem na zegarek, ktory stal na malej polce kolo okna. Wskazywal godzine 8.35. Promienie cieplego slonca probowaly dostac sie przez zaslony hotelowe.
Spojrzalem na Jessice, ktora slodko spala. Wyciagnalem reke z pod mojej glowy i zaczalem dodtykac palcem jej czola, zjechalem nim po jej nosie i zatrzymalem sie na policzkach. Mruknela cos pod nosem i odwrocila sie do mnie plecami. Przytulilem sie do nich i zaczalem zataczac moim nosem male kolka. Lezelilsmy tak kilka minutch, kiedy doszla godzina 8.50.
Wstalem z lozka i zalozylem spodnie, idac do lazieki ktos zapukal do drzwi.
'' Jessica, wstawaj! Zaraz idziemy na dol zjesc sniadanie. Jessica? Otworz drzwi!''. To musiala byc jej mama, Jessica zaczela sie przebudzac. Spojrzala sie na mnie, a pozniej powiedzial zebym schowal sie do lazienki. Zza drzwi slyszlem jak ze soba rozmawiaja.
*oczami Jessici*
Czulam jak Harry gladzi palcem moj policzek, nie chcialam otwierac oczu. Odwrocilam sie do niego plecami, wiedzialam, ze ma dziewczyne. '' Musze z nim o tym pozniej porozmawiac.'' pomyslalam.
*
Obudzil mnie glos mojej mamy. Usiadlam na lozku i zauwazylam Harry'ego, ktory szedl w strone lazienki. Powiedzialam mu, zeby sie w niej schowal i sie nie odzywal, kiedy zamknal drzwi ubrala na siebie szlafrrok i podeszlam do drzwi.
Otworzylam je i zauwazylam moja mame, ktora byla ubrana w niebieska koszulke na ramiaczka i krotkie biale spodenki.
- No nareszcie wstalas. - powiedziala. Ziewnelam i pokiwalam glowa. - Ubierz sie i zejdz na dol. Musisz cos zjesc, bo po sniadaniu pojdziemy na plaze. - Po tym zdaniu wyszla z pokoju i zamknela za soba drzwi.
Podeszlam do szafy z ubraniami i wyciagnelam z niej dzinsowe spodenki i przewiewna bluzke na krotki rekaw.
Slyszalam jak cos spada na ziemie a pozniej ciche przeklniecie, dochodzilo z lazienki. Podeszlam do drzwi i zpukalam do nich. Po sekundzie ujrzalam Harry'ego, ktory masowal swoja glowe. Zasmialam sie a on popatrzal sie na mnie lekkim gniewem znajdujacym sie w jego oczach.
- Uwazasz, ze to smieszne.? - spytal a ja bez zwatpienia powiedzialam, ze tak.
Zaczal isc w moja strone a ja odsuwalam sie do tylu. Kiedy za mna nie bylo juz nic innego jak sciana, zatrzymalam sie na niej. Podszedl do mnie i zlapal mnie za nadgarstki. Przechylil glowe w moje lewo co sprawilo, ze ja odwrocilam glowe w przeciwna strone.
- Nadal uwazasz, ze to smieszne.? - Wyszeptal mi do ucha, a ja lekko pokiwalam glowa na nie.
Puscil moja prawa reke, i przykladajac swoja reke do mojego policzka odwrocil moja glowe tak, ze teraz patrzelismy sobie w oczy. Odsunal kosmyk moich wlosow, ktore opadly mi na nos i zaczal zmniejszac odleglosc miedzy nami. Byl tak blisko, ze az czulam jego powolny oddech.
Nagle przypomnialo mi sie jak bylismy w samolocie. Zrobil tak samo, tylko ze sie niepocalowalismy. Pragnelam tego tak mocno, ale niestety nie mogla tego zrobic.
Kiedy jego usta byly kilka milimetrow od moich, odepchnelam go od siebie. Popatrzal sie na mnie ze zdziwiona mina. Wzielam moje ciuchy i poszlam do lazienki, zamknelam sie na klucz. Zaczal w nie walic.
- Jessica! Prosze otworz drzwi. - powiedzial i ostatni raz w nie walnal. Jedna lza splynela mi po policzku, a po niej nastepna. - Cos sie stalo? - slyszalam odrobine smutku i zlosci w jego glosie.
- Prosze wyjdz. - Powiedzialam i wytarlam oczy reka.
- Ale..?
- Wyjdz! - To bylo moje ostatnie slowo, ktore powiedzialam, a on wyszedl trzaskajac drzwiami.
Jak moglby mnie pocalowac skoro ma juz inna. Moglby mi powiedziec. Siedzialam na ziemi klka minut i plakalam, ale postanowilam, ze juz nigdy wiecej sie w nikim nie zakocham. Juz dawno mialam tego nie robic, nie zakochwac sie, po tym co zrobil mi moj byly. Zdradzal mnie z moja najlepsza przyjaciolka, ''byla'' przyjaciolka. Nie moglam sie pozbierac po rozstamiu z nim. Pamietam jak mowil mi, ze mnie kocha. Ze juz zawsze bedziemy razem, i ze nigdy niepozwoli mi odejsc. Ale jednak to zrobil. Moze i Harry jest inny, ale tez moglby mnie zranic. Moze on ma swoja jedyna a mna sie tylko bawi?.
* Oczami Harry'ego*
Nierozumiem o co jej chodzi.? Co robie nie tak.? Przeciez chce, zeby byla szczesliwa, a ona mi na to nie pozwala. Moze ktos ja zranil.? Sam nie wiem, nawet nie chce mi nic powiedziec.
Siedzialem przy stoliku w jednym z restauracji i pilem zimny napoj. Zpokladalem na ludzi, ludzi ktorzy trzymaja sie za rece i usmiechaja sie do siebie. Dalczego ja nie moge byc tak szczesliwy.? Zawsze zdarza mi sie cos zlego i wszystko robie nie tak. Moze musze sie jakos zmienic? albo poprostu porozmawiac z Jessica.?
Zaplacilem za napoj i wyszedlem z restauracji. Szedlem przed siebie, myslac nad tym wszystkim. Nad tym co zrobilem zle. Widze, ze ona mnie potrzebuje, chce byc blisko mnie, tylko, ze cos jej w tym niepozwala. Tylko, co.?
Doszedlem do mojego domku, ktory moi rodzice wypozyczyli na miesiac. Wszedlem do srodka i poszlem do mojego pokoju. Na lozku lezala mala niebieska kartka. '' Wyszlismy na miasto cos zjesc. Bedziemy pozniej. Mama.''
Polozylem kartke na polke i usiadlem na lozku. Schowalem twarz w dlonie a pozniej polozeylem sie. Przeszedlem palcami po moich wlosach i jedna laza splynela mi po policzku. Dalczego wszystko jest takie trudne.? pomyslalem.
---------------------------------------------------------------------------
Wow juz 6 rozdzial a ja nadal pisze. Hahaha. :) I co o nim myslicie.? Kocham was.! xx ;*
Otworzylem oczy i przecignalem. Spojrzalem na zegarek, ktory stal na malej polce kolo okna. Wskazywal godzine 8.35. Promienie cieplego slonca probowaly dostac sie przez zaslony hotelowe.
Spojrzalem na Jessice, ktora slodko spala. Wyciagnalem reke z pod mojej glowy i zaczalem dodtykac palcem jej czola, zjechalem nim po jej nosie i zatrzymalem sie na policzkach. Mruknela cos pod nosem i odwrocila sie do mnie plecami. Przytulilem sie do nich i zaczalem zataczac moim nosem male kolka. Lezelilsmy tak kilka minutch, kiedy doszla godzina 8.50.
Wstalem z lozka i zalozylem spodnie, idac do lazieki ktos zapukal do drzwi.
'' Jessica, wstawaj! Zaraz idziemy na dol zjesc sniadanie. Jessica? Otworz drzwi!''. To musiala byc jej mama, Jessica zaczela sie przebudzac. Spojrzala sie na mnie, a pozniej powiedzial zebym schowal sie do lazienki. Zza drzwi slyszlem jak ze soba rozmawiaja.
*oczami Jessici*
Czulam jak Harry gladzi palcem moj policzek, nie chcialam otwierac oczu. Odwrocilam sie do niego plecami, wiedzialam, ze ma dziewczyne. '' Musze z nim o tym pozniej porozmawiac.'' pomyslalam.
*
Obudzil mnie glos mojej mamy. Usiadlam na lozku i zauwazylam Harry'ego, ktory szedl w strone lazienki. Powiedzialam mu, zeby sie w niej schowal i sie nie odzywal, kiedy zamknal drzwi ubrala na siebie szlafrrok i podeszlam do drzwi.
Otworzylam je i zauwazylam moja mame, ktora byla ubrana w niebieska koszulke na ramiaczka i krotkie biale spodenki.
- No nareszcie wstalas. - powiedziala. Ziewnelam i pokiwalam glowa. - Ubierz sie i zejdz na dol. Musisz cos zjesc, bo po sniadaniu pojdziemy na plaze. - Po tym zdaniu wyszla z pokoju i zamknela za soba drzwi.
Podeszlam do szafy z ubraniami i wyciagnelam z niej dzinsowe spodenki i przewiewna bluzke na krotki rekaw.
Slyszalam jak cos spada na ziemie a pozniej ciche przeklniecie, dochodzilo z lazienki. Podeszlam do drzwi i zpukalam do nich. Po sekundzie ujrzalam Harry'ego, ktory masowal swoja glowe. Zasmialam sie a on popatrzal sie na mnie lekkim gniewem znajdujacym sie w jego oczach.
- Uwazasz, ze to smieszne.? - spytal a ja bez zwatpienia powiedzialam, ze tak.
Zaczal isc w moja strone a ja odsuwalam sie do tylu. Kiedy za mna nie bylo juz nic innego jak sciana, zatrzymalam sie na niej. Podszedl do mnie i zlapal mnie za nadgarstki. Przechylil glowe w moje lewo co sprawilo, ze ja odwrocilam glowe w przeciwna strone.
- Nadal uwazasz, ze to smieszne.? - Wyszeptal mi do ucha, a ja lekko pokiwalam glowa na nie.
Puscil moja prawa reke, i przykladajac swoja reke do mojego policzka odwrocil moja glowe tak, ze teraz patrzelismy sobie w oczy. Odsunal kosmyk moich wlosow, ktore opadly mi na nos i zaczal zmniejszac odleglosc miedzy nami. Byl tak blisko, ze az czulam jego powolny oddech.
Nagle przypomnialo mi sie jak bylismy w samolocie. Zrobil tak samo, tylko ze sie niepocalowalismy. Pragnelam tego tak mocno, ale niestety nie mogla tego zrobic.
Kiedy jego usta byly kilka milimetrow od moich, odepchnelam go od siebie. Popatrzal sie na mnie ze zdziwiona mina. Wzielam moje ciuchy i poszlam do lazienki, zamknelam sie na klucz. Zaczal w nie walic.
- Jessica! Prosze otworz drzwi. - powiedzial i ostatni raz w nie walnal. Jedna lza splynela mi po policzku, a po niej nastepna. - Cos sie stalo? - slyszalam odrobine smutku i zlosci w jego glosie.
- Prosze wyjdz. - Powiedzialam i wytarlam oczy reka.
- Ale..?
- Wyjdz! - To bylo moje ostatnie slowo, ktore powiedzialam, a on wyszedl trzaskajac drzwiami.
Jak moglby mnie pocalowac skoro ma juz inna. Moglby mi powiedziec. Siedzialam na ziemi klka minut i plakalam, ale postanowilam, ze juz nigdy wiecej sie w nikim nie zakocham. Juz dawno mialam tego nie robic, nie zakochwac sie, po tym co zrobil mi moj byly. Zdradzal mnie z moja najlepsza przyjaciolka, ''byla'' przyjaciolka. Nie moglam sie pozbierac po rozstamiu z nim. Pamietam jak mowil mi, ze mnie kocha. Ze juz zawsze bedziemy razem, i ze nigdy niepozwoli mi odejsc. Ale jednak to zrobil. Moze i Harry jest inny, ale tez moglby mnie zranic. Moze on ma swoja jedyna a mna sie tylko bawi?.
* Oczami Harry'ego*
Nierozumiem o co jej chodzi.? Co robie nie tak.? Przeciez chce, zeby byla szczesliwa, a ona mi na to nie pozwala. Moze ktos ja zranil.? Sam nie wiem, nawet nie chce mi nic powiedziec.
Siedzialem przy stoliku w jednym z restauracji i pilem zimny napoj. Zpokladalem na ludzi, ludzi ktorzy trzymaja sie za rece i usmiechaja sie do siebie. Dalczego ja nie moge byc tak szczesliwy.? Zawsze zdarza mi sie cos zlego i wszystko robie nie tak. Moze musze sie jakos zmienic? albo poprostu porozmawiac z Jessica.?
Zaplacilem za napoj i wyszedlem z restauracji. Szedlem przed siebie, myslac nad tym wszystkim. Nad tym co zrobilem zle. Widze, ze ona mnie potrzebuje, chce byc blisko mnie, tylko, ze cos jej w tym niepozwala. Tylko, co.?
Doszedlem do mojego domku, ktory moi rodzice wypozyczyli na miesiac. Wszedlem do srodka i poszlem do mojego pokoju. Na lozku lezala mala niebieska kartka. '' Wyszlismy na miasto cos zjesc. Bedziemy pozniej. Mama.''
Polozylem kartke na polke i usiadlem na lozku. Schowalem twarz w dlonie a pozniej polozeylem sie. Przeszedlem palcami po moich wlosach i jedna laza splynela mi po policzku. Dalczego wszystko jest takie trudne.? pomyslalem.
---------------------------------------------------------------------------
Wow juz 6 rozdzial a ja nadal pisze. Hahaha. :) I co o nim myslicie.? Kocham was.! xx ;*
czwartek, 5 września 2013
Rozdział 5.
Balam sie zrobic jaki kolwiek ruch, caly czas mialam zamkniete oczy chcialam je otworzyc, ale bylam za bardzo wystraszona. Czulam jeg oddech na moim policzku, w duchu modlilam sie, zeby nic mi nie zrobil. Po co ja wogole od nich odchodzilam, nie moglam poprostu z Harry'm porozmawiac tylko musialam uciekac. A teraz nie wiem gdzie jestem, jest mi zimno i bola mnie nadgarstki.
- No dobra a teraz odslonie ci usta, i jesli uslysze jakie kolwiek piskniecie to bedzie po tobie. Zrozumiane.? - Chlopak mial zachrypniety glos i szorstkie dlonie.
Pokiwalam glowa na 'tak', zaczal powoli zsuwac swoja reke z moich ust. Otworzylam oczy i ujzalam chlopaka, mial okolo 18 lat i jasno brazowe wlosy. Myslalam, ze bedzie to jakis 20 letni facet, ale na szczesie nie byl. Zebralam sie na odwage i kopnelam go w krocze z calych moich sil. Chlopak upadl na ziemie i zaczal jeczec. Nie patrac sie wiecej na niego, zaczelam biegnac tak szybko jak potrafilam, bieglam przed siebie.
Nawet nie wiedzialam gdzie jestem. Po kilku minutach uslyszalam jego glos, byl doslownie kilka metrow za mna.
- Ej! Wracaj tu! - Nie ogladajac sie za siebie, bieglam przez jakies szczeliny poimiedzy blokami i domkami.
Niemialam juz sily biegnac, oparlam sie o sciane a pozniej zsunelam sie na zimny chodnik. Poczulam jak krople wody spadaja na moje zimne cialo i zamknelam oczy. Slyszac czyjes kroki, ktore odbijaly sie od scian, przymrozylam oczy i zobaczylam jakas postac ktora idzie w moim kierunku, nie widzialam kto to. Poddalam sie. Zamknelam oczy i upadlam, stracilam wszystkie moje sily.
*oczami Harry'ego*
Biegnalem za Jessica, chcialem z nia porozmawiac, ale po kilku minutach zniknela mi z oczu. Zaczelem sie martwic, ale musialem wracac do chlopakow, zeby powiedziec im, ze musze poszukac Jessici.
Po kilku minutach szukania, zaczelem sie powaznie martwic, a co jesli ktos ja porwal.? A moze stala jej sie jakas krzywda.? Jesli jej sie cos stanie to nie wiem co sobie zrobie. Nie chcialem, zeby moje wakacje sie tak skanczyly, chcialem w koncu miec kogos do kochania i przytulania sie. Kogos kim moglbym sie opiekowac i dzwonic w srodku nocy, gdybym nie mogl zasnac. Tylko o tym marzylem o prawdziwej milosci.
*
Szedlem jakas ulica, mialem kaptur na glowie, zaczelo padac, zblizala sie druga w nocy. Bylem zmeczony, ale sie nie poddawalem, chcialem ja odnalesc.
Idac jakas uica zobaczylem postac, siedziala oparta plecami o sciane po miedzy blokami. Miala rozowa sukienke i mokre blad wlosy. ''Jessica''pomyslalem. To napewno ona, ''Dzieki bogu''. Zaczelem sie do niej zblizac a ona upadla na zalany deszczem zimny chodnik. Zdjalem bluze i nalozyem ja na jej zimne cialo. Wzialem ja na rece i zaczelem isc w strone jej hotelu, na szczescie Niall byl tak dobry, ze powiedzial mi gdzie znajduje sie jej hotel i na jakim pietrze mieszka. Musialem wejsc tylnymi drzwiami, zeby inni ludzie nie mysleli sobie, ze cos jej zrobilem. Wjechalem na 8 pietro, i szukalem pokoju numer 4090. Mialem jeden problem, bo nie miale kluczy. Zaczalem przeszukiwac mala torebke Jessici. Po kilku sekundach znalazlem je, wkladajac klucze do zamka uslyszalem jak ktos idzie, byl doslownie za rogiem.
Otworzylem drzwi i szybkow wszedlem do srodka, jedna reka zamykajac drzwi na klucz. Polozylem Jessice na lozku i zdjalem jej buty. Wytarlem jej twarz woda i chcialem jej jakos zdjac ciuchy, ale ona zaczela sie przebudzac.
*oczami Jessici*
Czulam jak ktos podnosi mnie z lodowatego chodnika i okrywa mnie czyms cieply. Niestety nie widzialam kto to, moje oczy nie chcialy sie otworzyc.
*
Zaczelam sie przebudzac, lezalam na czyms miekkim. Czulam jak ktos wwycieram mi twarz recznikiem, powoli otwieralam oczy.
Ujrzalam Harry'ego, ktory uwaznie mi sie przygladal. Usiadlam popatrzalam sie na niego i poprostu go przytulilam, a on poglaskal mnie po wlosach.
- Jessica. - Harry mocno mnie przytulil. - Myslalem, ze nigdy cie nie znajde.
Odsunelisy sie od siebie a on spojrzal mi gleboko w oczy. W jego oczach byly male iskierki, widzialam tez smutek i szczescie.
- Ja.. - chcialam cos powiedziec ale Harry mi przerwal.
- Shhh... nic nie mow. - Harry polozy mnie z powrotem na lozko i przykryl mnie kaldra. Wstal z lozka a ja chcialam, zeby sie kolo mnie polozyl.
- Harry.? - odezwalam sie.
- Tak.? - Spojrzal na mnie i lekko sie usmiechnal.
- Polozysz sie kolo mnie.? - spytalam i odsunelam kawalek koldry. Harry podszedl do lozka i zdjal buty, poczym polozyl sie kolo mnie. Pocalowal mnie w czolo i przytulil sie do moich plecow. Poczulam sie bezpiecznie, pierwszy raz. Bylam tak zmeczona, ze oczy same mi sie zamknely i nawet nie wiem kiedy zasnelam.
--------------------------------------------------------------------------------------------
OMG! jestem dumna z tego rozdzialu! A wy co o nim myslicie..? Podoba wam sie..? :)
- No dobra a teraz odslonie ci usta, i jesli uslysze jakie kolwiek piskniecie to bedzie po tobie. Zrozumiane.? - Chlopak mial zachrypniety glos i szorstkie dlonie.
Pokiwalam glowa na 'tak', zaczal powoli zsuwac swoja reke z moich ust. Otworzylam oczy i ujzalam chlopaka, mial okolo 18 lat i jasno brazowe wlosy. Myslalam, ze bedzie to jakis 20 letni facet, ale na szczesie nie byl. Zebralam sie na odwage i kopnelam go w krocze z calych moich sil. Chlopak upadl na ziemie i zaczal jeczec. Nie patrac sie wiecej na niego, zaczelam biegnac tak szybko jak potrafilam, bieglam przed siebie.
Nawet nie wiedzialam gdzie jestem. Po kilku minutach uslyszalam jego glos, byl doslownie kilka metrow za mna.
- Ej! Wracaj tu! - Nie ogladajac sie za siebie, bieglam przez jakies szczeliny poimiedzy blokami i domkami.
Niemialam juz sily biegnac, oparlam sie o sciane a pozniej zsunelam sie na zimny chodnik. Poczulam jak krople wody spadaja na moje zimne cialo i zamknelam oczy. Slyszac czyjes kroki, ktore odbijaly sie od scian, przymrozylam oczy i zobaczylam jakas postac ktora idzie w moim kierunku, nie widzialam kto to. Poddalam sie. Zamknelam oczy i upadlam, stracilam wszystkie moje sily.
*oczami Harry'ego*
Biegnalem za Jessica, chcialem z nia porozmawiac, ale po kilku minutach zniknela mi z oczu. Zaczelem sie martwic, ale musialem wracac do chlopakow, zeby powiedziec im, ze musze poszukac Jessici.
Po kilku minutach szukania, zaczelem sie powaznie martwic, a co jesli ktos ja porwal.? A moze stala jej sie jakas krzywda.? Jesli jej sie cos stanie to nie wiem co sobie zrobie. Nie chcialem, zeby moje wakacje sie tak skanczyly, chcialem w koncu miec kogos do kochania i przytulania sie. Kogos kim moglbym sie opiekowac i dzwonic w srodku nocy, gdybym nie mogl zasnac. Tylko o tym marzylem o prawdziwej milosci.
*
Szedlem jakas ulica, mialem kaptur na glowie, zaczelo padac, zblizala sie druga w nocy. Bylem zmeczony, ale sie nie poddawalem, chcialem ja odnalesc.
Idac jakas uica zobaczylem postac, siedziala oparta plecami o sciane po miedzy blokami. Miala rozowa sukienke i mokre blad wlosy. ''Jessica''pomyslalem. To napewno ona, ''Dzieki bogu''. Zaczelem sie do niej zblizac a ona upadla na zalany deszczem zimny chodnik. Zdjalem bluze i nalozyem ja na jej zimne cialo. Wzialem ja na rece i zaczelem isc w strone jej hotelu, na szczescie Niall byl tak dobry, ze powiedzial mi gdzie znajduje sie jej hotel i na jakim pietrze mieszka. Musialem wejsc tylnymi drzwiami, zeby inni ludzie nie mysleli sobie, ze cos jej zrobilem. Wjechalem na 8 pietro, i szukalem pokoju numer 4090. Mialem jeden problem, bo nie miale kluczy. Zaczalem przeszukiwac mala torebke Jessici. Po kilku sekundach znalazlem je, wkladajac klucze do zamka uslyszalem jak ktos idzie, byl doslownie za rogiem.
Otworzylem drzwi i szybkow wszedlem do srodka, jedna reka zamykajac drzwi na klucz. Polozylem Jessice na lozku i zdjalem jej buty. Wytarlem jej twarz woda i chcialem jej jakos zdjac ciuchy, ale ona zaczela sie przebudzac.
*oczami Jessici*
Czulam jak ktos podnosi mnie z lodowatego chodnika i okrywa mnie czyms cieply. Niestety nie widzialam kto to, moje oczy nie chcialy sie otworzyc.
*
Zaczelam sie przebudzac, lezalam na czyms miekkim. Czulam jak ktos wwycieram mi twarz recznikiem, powoli otwieralam oczy.
Ujrzalam Harry'ego, ktory uwaznie mi sie przygladal. Usiadlam popatrzalam sie na niego i poprostu go przytulilam, a on poglaskal mnie po wlosach.
- Jessica. - Harry mocno mnie przytulil. - Myslalem, ze nigdy cie nie znajde.
Odsunelisy sie od siebie a on spojrzal mi gleboko w oczy. W jego oczach byly male iskierki, widzialam tez smutek i szczescie.
- Ja.. - chcialam cos powiedziec ale Harry mi przerwal.
- Shhh... nic nie mow. - Harry polozy mnie z powrotem na lozko i przykryl mnie kaldra. Wstal z lozka a ja chcialam, zeby sie kolo mnie polozyl.
- Harry.? - odezwalam sie.
- Tak.? - Spojrzal na mnie i lekko sie usmiechnal.
- Polozysz sie kolo mnie.? - spytalam i odsunelam kawalek koldry. Harry podszedl do lozka i zdjal buty, poczym polozyl sie kolo mnie. Pocalowal mnie w czolo i przytulil sie do moich plecow. Poczulam sie bezpiecznie, pierwszy raz. Bylam tak zmeczona, ze oczy same mi sie zamknely i nawet nie wiem kiedy zasnelam.
--------------------------------------------------------------------------------------------
OMG! jestem dumna z tego rozdzialu! A wy co o nim myslicie..? Podoba wam sie..? :)
poniedziałek, 2 września 2013
Rozdział 4.
Blandyn z okularami przeciw slonecznymi usmiechnal sie do mnie i dal mi jakas kartke. Spojrzalam na nia, '' Festival de Carnaval'' pisalo wielkimi literami na pierwszej stronie. Chlopak uwaznie mi sie przygladal, czulam sie dziwnie.
- Umm... a co to takiego.? - spytalam sie patrzac na niego. Zdjal okulary, pryblizyl sie do mnie i zaczal mi opowaidac.
- Festival de Canaval to taki karnawal dla wszystkich, no wiesz wszyscy tancza i bawia sie. Zaczyna sie o 20 a konczy o 5 rano. Wiec jesli chcesz to przyjdz, albo mozesz pojsc ze mna, oprowadze cie po Cala millor.?- Usmiechnal sie i jeszcze raz popatrzal sie na mnie oblizujac usta. Jego oczy byly niebieskie, a jego usmiech promienny az sama sie usmiechnelam.
'No nie znowu to samo, znowu jakis chlopak ktory musi byc przystojny.' pomyslalam.
'Proboje zapomniec o Harrym, az tu nagle pojawia sie on, ale moze jesli pojde z nim na ten krnawal to zapomne o Harrym'.
- Okej.. zgadzam sie. A powiesz jak masz na imie.?
- Tak, jestem Niall. - chlopak wyciagnal mi swoja dlon. - A ty jak masz na imie.?
- Jestem Jessica. - odpowiedzialam.
- Ladne imie. - powiedzial a ja zarumienilam sie i popatrzalam sie na moje buty. Chlopak podszedl do mnie i szepnal mi na ucho :
- Tak jak ty. - podnioslam glowe i spojrzalam na niego, on puscil mi oczko i wyszedl.
Polozylam sie na lozku i tak rozmyslalam. 'A co jak Harry tez tam bedzie.? Bedzie probowal do mnie zagadac, chyba, ze bedzie z ta dziewczyna.'
*oczami Harry'ego*
Stalem przy stoliku, pilem mrozona herbate i czekalem na moja siostre.
Nagle ja zauwazylem byla ze swoimi chlopakiem. Podeszla do mnie i przytulila mnie a ja pocalowalem ja w policzek.
Szlismy w strone wyjscia gdy nagle zauwazylem Jessice, pomachalem do niej a ona mnie zignorowala. Nie wiedzialem o co jej chodzi. 'Byla na mnie zla. Jesli tak to dlaczego.?' pomyslalem.
Jadac do hotelu caly czas myslalem o Jessice. Byla pierwsza dziewczyna, ktora poznalem w samolocie przez przypadek. Naprawde mi sie spodobala, miala blad wlosy i zielone oczy. Gdy do mnie mowila nie moglem przestac sie gapic na jej usta, wyobrazalem sobie jak jej usta dotykaja moich. Poprostu nie moge o niej zapomniec i nie chce.
Gdy wysiadalismy z auta zauwazylem mojego kolege, trzymal cos rekach jakies ulotki.
Podszedlem do niego.
- Hej Niall! - on sie odwrocil, usmiechnal sie na moj widok, poczym zaczal isc w moja strone.
- Siema Haz! - Przytulilismy sie i usmiechnelismy sie do siebie. - Stary co u ciebie.? Dawno tu nie przyjezdzales, ja i chlopaki tesknilismy za toba.
- No wiesz nie mialem czasu i w ogole moja mama pracowala do pozna, az w koncu wziela wolne i jestesmy!
- To super! Ej a moze przyjdziesz na karnawal.? - Niall dal mi ulotke, zaczalem ja przegladac.
- No dobra a o ktorej.? - spytalem.
- Gdzies tak o 20.? - Powiedzial i zalozyl swoje okulary przeciw sloneczne.
- Okej, to do zobaczenia! - krzyknalem idac w strone auta.
- Narazie! - krzyknal i wszedl do jakiegos baru.
*oczami Jessici*
Po godzinie zwiedzania Cala millor tata zaprosil nas na hot - dogi. Czekalismy chyba z jakies 10 minut, az w koncu ze sklepu wyszedl troche pod denerwowany tata. Dal nam hot - dogi i zaczelismy isc w strone hotelu.
O godzinie 19 poszlam do swojego pokoju mowiac rodzica, ze ide spac i prosilam ich, zeby do mnie nie pukali.
Zaczelam szukac jakiejs sukienki na ten karnawal, ale nie moglam zadnej znalesc. Po 15 minutach znalazlam jedna w mojej walizce, widocznie zapomnialam ja wycignac. 'Dobrze, ze wzielam lokowke do wlosow, bo moje wlosy zawsze wygladaja lepiej kidy sa pokrecone'. Pomalowalam rzesy, nalozylam blyszczyk na moje usta i zalozylam moje buty. Spojrzalam na zegarek, ktory wskazywal godzine 19.56. 'O nie! nie zdaze!'. Ostatni raz spojrzalam w lusterko poczym wyszlam z pokoju zamykajac go na klucz. Po cichu przeszedlam pokuj rodzicow, ktory znajdowal sie na drugiej stronie korytarzu i udalm sie do windy.
Po 5 minutach znajdywalam sie na miejscu. Zaczelam rozgladac sie za Niall'em, ale nigdzie go nie widzialam. Usiadlam pod palma i spojrzalam sie na wyswietlacz mojej komorki, byla 20.02. Znudzilo mi sie szukanie go, chcialam wstac i isc do domu, ale ktos zaslonil mi oczy reka. Wystraszylam sie i krzyknelam.
- Spokojnie to tylko ja. - uslyszalam czyis meski glos za plecami. To moglby byc kto kolwiek na przyklad Harry. Zdjelam rece temu komus z moich oczu, i nagle poczulam jak ktos caluje moj policzek. To byl Niall, 'Na szczescie' powiedzialam sobie w myslach.
- Spoznilas sie. - powiedzial.
- Tak wiem, ale nie moglam znalesc ubrania, usmiechnelam sie.
- To nic. Wygladasz pieknie. - Usmiechnal sie do mnie i podal mi reke, zebym wstala.
- Chcialbym ci przedstawic moich przyjaciol. - Niall pociagnal mnie za reke i ruszylismy w strone murka, gdzie siedzialo kilku chlopakow.
- Buenas noches, bienvenidos a todos nuestro carnaval! Que se diviertan!. - na scenie stal pan i cos mowil, ale nie rozumialam co powiedzial.
- Niall, co on powiedzial.? - powiedzialam mu do ucha, zeby mnie dobrze slyszal. On zrobil to samo.
- Powiedzial ''Dobry wieczor, witamy wszystkich na naszym karnawale! Zyczymy udanej zabawy!''.
Podeszlismy do murka. A Niall zaczal mnie przedstawiac.
- Dobra, to tak, umm... to jest Louis. - Niall wskazal na chlopaka, ktory mial brazowe wlosy i niebieskie oczy. Bylo jeszcze widno na dworze wiec moglam zobaczyc kolor jego oczu.
- Milo cie poznac! - Powiedzial i zlapal moja dlon poczym sie usmiechnal.
- To jest Zayn. - Chlopak mial czarne wlosy i brazowe oczy, zszedl z murka i podal mi reke.
- Milo mi!
- A to jest Liam. - Chlopak usmiechnal sie i podal mi reke tak jak to zrobil Zayn.
Ostatni chlopak, ktory siedzial na murku gral na komorce i mial kaptur na glowie.
- Ten w kapturze ma na imie Harry. - 'Ze co.?!' pomyslalam.
- Harry! - krzyknal Niall, chlopak w kapturze oderwal wzrok od swojego iphona i popatrzal sie na Niall'a. Ja stalam za nim, tak, zeby Harry mnie nie widzial.
- Co?. - Jego glos utknal w moich uszach.
- Chcialbym ci kogos przedstawic, poznalem ja dzisiaj. Ma na imie Jessica. - Kiedy to powiedzial chcialam uciec ale Niall trzymal moja reke tak mocno jakby sie bal, ze ktos mnie zabierze. Niall odsunal sie tak, ze Harry mogl mnie zobaczyc.
- Jessica.? - Spytal Harry. Puscilam reke Niall'a i zaczelam przedzierac sie przez tlum bawiacych sie ludzi.
- Jessica! Zaczekaj! - Uslyszalam jak Harry mnie wola, ale ja i tak bieglam dalej. Zatrymalam sie przy jednej z palm i zsunelam sie na trawe. Zakrylam twarz dlonmi tak, zeby nikt nie widzial mojej twarzy.
- Jessica! - uslyszalam glos Harry'ego. Po kilku minutach ucichl, tak jakby sie poddal i poszedl do chlopakow. Wstalam i zaczelam isc przed siebie jak naj dalej od tegpo calego karnawalu. Szlam jakas ceima ulica, no nie doslownie, bo na chodniku palila sie tylko jedna lampa. Nagle poczulam jak ktos chwyta mnie za ramie i opiera mnie o sciane. Chcialam krzyczec, ale moje usta byly zatkane czyjas reka.
- Cicho. Nie krzycz...
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Jeest 4 rozdiał! Ciesze sie! A wy..? Napiszcie w komentarzach co o nim myslicie... ♥ #love ;3
- Umm... a co to takiego.? - spytalam sie patrzac na niego. Zdjal okulary, pryblizyl sie do mnie i zaczal mi opowaidac.
- Festival de Canaval to taki karnawal dla wszystkich, no wiesz wszyscy tancza i bawia sie. Zaczyna sie o 20 a konczy o 5 rano. Wiec jesli chcesz to przyjdz, albo mozesz pojsc ze mna, oprowadze cie po Cala millor.?- Usmiechnal sie i jeszcze raz popatrzal sie na mnie oblizujac usta. Jego oczy byly niebieskie, a jego usmiech promienny az sama sie usmiechnelam.
'No nie znowu to samo, znowu jakis chlopak ktory musi byc przystojny.' pomyslalam.
'Proboje zapomniec o Harrym, az tu nagle pojawia sie on, ale moze jesli pojde z nim na ten krnawal to zapomne o Harrym'.
- Okej.. zgadzam sie. A powiesz jak masz na imie.?
- Tak, jestem Niall. - chlopak wyciagnal mi swoja dlon. - A ty jak masz na imie.?
- Jestem Jessica. - odpowiedzialam.
- Ladne imie. - powiedzial a ja zarumienilam sie i popatrzalam sie na moje buty. Chlopak podszedl do mnie i szepnal mi na ucho :
- Tak jak ty. - podnioslam glowe i spojrzalam na niego, on puscil mi oczko i wyszedl.
Polozylam sie na lozku i tak rozmyslalam. 'A co jak Harry tez tam bedzie.? Bedzie probowal do mnie zagadac, chyba, ze bedzie z ta dziewczyna.'
*oczami Harry'ego*
Stalem przy stoliku, pilem mrozona herbate i czekalem na moja siostre.
Nagle ja zauwazylem byla ze swoimi chlopakiem. Podeszla do mnie i przytulila mnie a ja pocalowalem ja w policzek.
Szlismy w strone wyjscia gdy nagle zauwazylem Jessice, pomachalem do niej a ona mnie zignorowala. Nie wiedzialem o co jej chodzi. 'Byla na mnie zla. Jesli tak to dlaczego.?' pomyslalem.
Jadac do hotelu caly czas myslalem o Jessice. Byla pierwsza dziewczyna, ktora poznalem w samolocie przez przypadek. Naprawde mi sie spodobala, miala blad wlosy i zielone oczy. Gdy do mnie mowila nie moglem przestac sie gapic na jej usta, wyobrazalem sobie jak jej usta dotykaja moich. Poprostu nie moge o niej zapomniec i nie chce.
Gdy wysiadalismy z auta zauwazylem mojego kolege, trzymal cos rekach jakies ulotki.
Podszedlem do niego.
- Hej Niall! - on sie odwrocil, usmiechnal sie na moj widok, poczym zaczal isc w moja strone.
- Siema Haz! - Przytulilismy sie i usmiechnelismy sie do siebie. - Stary co u ciebie.? Dawno tu nie przyjezdzales, ja i chlopaki tesknilismy za toba.
- No wiesz nie mialem czasu i w ogole moja mama pracowala do pozna, az w koncu wziela wolne i jestesmy!
- To super! Ej a moze przyjdziesz na karnawal.? - Niall dal mi ulotke, zaczalem ja przegladac.
- No dobra a o ktorej.? - spytalem.
- Gdzies tak o 20.? - Powiedzial i zalozyl swoje okulary przeciw sloneczne.
- Okej, to do zobaczenia! - krzyknalem idac w strone auta.
- Narazie! - krzyknal i wszedl do jakiegos baru.
*oczami Jessici*
Po godzinie zwiedzania Cala millor tata zaprosil nas na hot - dogi. Czekalismy chyba z jakies 10 minut, az w koncu ze sklepu wyszedl troche pod denerwowany tata. Dal nam hot - dogi i zaczelismy isc w strone hotelu.
O godzinie 19 poszlam do swojego pokoju mowiac rodzica, ze ide spac i prosilam ich, zeby do mnie nie pukali.
Zaczelam szukac jakiejs sukienki na ten karnawal, ale nie moglam zadnej znalesc. Po 15 minutach znalazlam jedna w mojej walizce, widocznie zapomnialam ja wycignac. 'Dobrze, ze wzielam lokowke do wlosow, bo moje wlosy zawsze wygladaja lepiej kidy sa pokrecone'. Pomalowalam rzesy, nalozylam blyszczyk na moje usta i zalozylam moje buty. Spojrzalam na zegarek, ktory wskazywal godzine 19.56. 'O nie! nie zdaze!'. Ostatni raz spojrzalam w lusterko poczym wyszlam z pokoju zamykajac go na klucz. Po cichu przeszedlam pokuj rodzicow, ktory znajdowal sie na drugiej stronie korytarzu i udalm sie do windy.
Po 5 minutach znajdywalam sie na miejscu. Zaczelam rozgladac sie za Niall'em, ale nigdzie go nie widzialam. Usiadlam pod palma i spojrzalam sie na wyswietlacz mojej komorki, byla 20.02. Znudzilo mi sie szukanie go, chcialam wstac i isc do domu, ale ktos zaslonil mi oczy reka. Wystraszylam sie i krzyknelam.
- Spokojnie to tylko ja. - uslyszalam czyis meski glos za plecami. To moglby byc kto kolwiek na przyklad Harry. Zdjelam rece temu komus z moich oczu, i nagle poczulam jak ktos caluje moj policzek. To byl Niall, 'Na szczescie' powiedzialam sobie w myslach.
- Spoznilas sie. - powiedzial.
- Tak wiem, ale nie moglam znalesc ubrania, usmiechnelam sie.
- To nic. Wygladasz pieknie. - Usmiechnal sie do mnie i podal mi reke, zebym wstala.
- Chcialbym ci przedstawic moich przyjaciol. - Niall pociagnal mnie za reke i ruszylismy w strone murka, gdzie siedzialo kilku chlopakow.
- Buenas noches, bienvenidos a todos nuestro carnaval! Que se diviertan!. - na scenie stal pan i cos mowil, ale nie rozumialam co powiedzial.
- Niall, co on powiedzial.? - powiedzialam mu do ucha, zeby mnie dobrze slyszal. On zrobil to samo.
- Powiedzial ''Dobry wieczor, witamy wszystkich na naszym karnawale! Zyczymy udanej zabawy!''.
Podeszlismy do murka. A Niall zaczal mnie przedstawiac.
- Dobra, to tak, umm... to jest Louis. - Niall wskazal na chlopaka, ktory mial brazowe wlosy i niebieskie oczy. Bylo jeszcze widno na dworze wiec moglam zobaczyc kolor jego oczu.
- Milo cie poznac! - Powiedzial i zlapal moja dlon poczym sie usmiechnal.
- To jest Zayn. - Chlopak mial czarne wlosy i brazowe oczy, zszedl z murka i podal mi reke.
- Milo mi!
- A to jest Liam. - Chlopak usmiechnal sie i podal mi reke tak jak to zrobil Zayn.
Ostatni chlopak, ktory siedzial na murku gral na komorce i mial kaptur na glowie.
- Ten w kapturze ma na imie Harry. - 'Ze co.?!' pomyslalam.
- Harry! - krzyknal Niall, chlopak w kapturze oderwal wzrok od swojego iphona i popatrzal sie na Niall'a. Ja stalam za nim, tak, zeby Harry mnie nie widzial.
- Co?. - Jego glos utknal w moich uszach.
- Chcialbym ci kogos przedstawic, poznalem ja dzisiaj. Ma na imie Jessica. - Kiedy to powiedzial chcialam uciec ale Niall trzymal moja reke tak mocno jakby sie bal, ze ktos mnie zabierze. Niall odsunal sie tak, ze Harry mogl mnie zobaczyc.
- Jessica.? - Spytal Harry. Puscilam reke Niall'a i zaczelam przedzierac sie przez tlum bawiacych sie ludzi.
- Jessica! Zaczekaj! - Uslyszalam jak Harry mnie wola, ale ja i tak bieglam dalej. Zatrymalam sie przy jednej z palm i zsunelam sie na trawe. Zakrylam twarz dlonmi tak, zeby nikt nie widzial mojej twarzy.
- Jessica! - uslyszalam glos Harry'ego. Po kilku minutach ucichl, tak jakby sie poddal i poszedl do chlopakow. Wstalam i zaczelam isc przed siebie jak naj dalej od tegpo calego karnawalu. Szlam jakas ceima ulica, no nie doslownie, bo na chodniku palila sie tylko jedna lampa. Nagle poczulam jak ktos chwyta mnie za ramie i opiera mnie o sciane. Chcialam krzyczec, ale moje usta byly zatkane czyjas reka.
- Cicho. Nie krzycz...
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Jeest 4 rozdiał! Ciesze sie! A wy..? Napiszcie w komentarzach co o nim myslicie... ♥ #love ;3
niedziela, 1 września 2013
Rozdział 3.
Samolot powoli znizal sie a ja coraz mocniej zaciskalam reke Harry'ego. Po chwili samolot znajdowal sie juz na ziemi. Odetknelam z ulga a Harry usmiechnal sie do mnie i powiedzial:
- I co..? Nie bylo tak zle.
- Na szczescie nie. - Usmiechnelam sie letko.
-Witamy na Majorce! Dziekujemy i zapraszamy ponownie do naszych lini lotniczych.. - Odezwala sie pani ktora stala na koncu korytarza z usmiechem na twarzy, patrzaca sie na wszystkich pasazerow.
*
Zlapalam moja walizke z paska krecacego sie w kolko i podeszlam do rodzicow, ktorzy przegladali mape. Ja szukalam wzrokiem Harry'ego, udalo mi sie go znalesc po kilku sekundach. Stal oparty o stolik popijajac cos. Wygladal jakby na kogos czekal, ''pewnie na swoich rodzicow'' pomyslalam i zaczelam isc w jego strone.
Zatrzymala sie w pol drogi, gdyz zobaczylam jakas dziewczyne idaca w jego strone. Miala dlugie, krecone brazowe wlosy, wygladala na starsza od niego.
Przytulili sie a on dal jej buziaka w policzek. Odeszlam ze smutkiem na twarzy i ze zloscia w srodku.
- Mozemy juz isc.? - powiedzialam ze zloscia do rodzicow i zlapalam moja walizke.
- Dobrze, ale czy cos sie stalo corciu.? - spytala mama.
-Nie poprostu chce jak najszybciej z tad wyjsc. - odpowiedzialam.
Wyszlismy na zewnatrzy, tata powiedzial, ze bedzie na nas ktos czekal jakies panie, ktore nas zawiaza do hotelu. Znalezlismy je, trzymaly kartke z nazwiskiem rodzicow. Podeszlismy do nich, rodzice z nimi rozmwaili, a ja musialam popatrzec na brata. Zauwazylam Harry'ego, byz z ta dziewczyna. Pomachal do mnie i usmiechnal sie,ja natomiast zignorowalam go. Odwrocilam sie i ukucnelam, zeby wytrzec mojemu bratu buzie, bo jadl batonika.
*
Jadac samochodem patrzalam przez szybe samochodu i podziwalam Majorke. Widzialam mnostwo palm i malych domkow, chcaialam jak najszybciej zapomniec o Harry'm ale nie moglam, myslami wracalam do niego. Tak wiem, ze nic o nim nie wiem, a on nie wie nic o mnie, oprocz tego jak ma na imie i ile ma lat. Siedzielismy kolo siebie tylko przez trzy godziny i chcialabym, zeby ten lot nigdy sie nie konczyl. Myslalam, ze byl mna zainteresowany, niestety sie mylilam.
- Wszystko w porzadku kochanie.? - tata spojrzal sie na mnie ze zmartwieniem.
- Tak. - odpowiedzialm i sztucznie sie usmiechnelam.
- To dobrze, bo zaraz bedziemy na miejscu. - usmiechnal sie i odwrocil wzrok.
Odpielam pasy i wyszlam z samochodu. Pani otworzyla bagaznik i wycagnela nasze walizki. Podziekowalismy za podwozke i udalismy sie do hotelu.
Hotel byl ogromny, mial basen i przepiekny ogrodek.
Byl tam tez plac zabaw dla dzieci, moj brat odrazu poszedl na zjezdzalnie. Mama podeszla do niego i wziela go na rece.
Weszlismy do srodka i udalismy sie do recepcji po klucze, bo rodzice zarezerwowali pokoje przez internet.
Na szczescie mialam swoj wlasny pokoj, niewytrzymalabym spania z moim bratem.
On zawsze kopie. Raz musialam z nim spac, bo mielismy gosci, ktorzy niestety musieli nocowac.
*
Po rozpakowaniu sie i podziwianiu widoku z balkonu, musialam sie przebrac, bo mielismy wyjsc na spacer. Wzielam moje ciuchy z lozka, ktore wczesniej przygotowalam i poszlam sie przebrac.
Podeszlam do lusterka i zaczelam rozczesywac wlosy, gdy nagle ktos zapukal do drzwi.
Odlozylam szczotke na komodzie i podeszlam do nich, niepewnie chwycilam za klamke i otworzylam je. Na korytarzu stal...
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Juz jest 3 rozdzial! Jeeej! Nie martwcie sie, mam pomysl na cale opowiadanie i sproboje napisac je do konca.. ;3 Proooosze mozecie napisac jak wam sie podoba :) ♥ Dziekujee ♥ xoxo
- I co..? Nie bylo tak zle.
- Na szczescie nie. - Usmiechnelam sie letko.
-Witamy na Majorce! Dziekujemy i zapraszamy ponownie do naszych lini lotniczych.. - Odezwala sie pani ktora stala na koncu korytarza z usmiechem na twarzy, patrzaca sie na wszystkich pasazerow.
*
Zlapalam moja walizke z paska krecacego sie w kolko i podeszlam do rodzicow, ktorzy przegladali mape. Ja szukalam wzrokiem Harry'ego, udalo mi sie go znalesc po kilku sekundach. Stal oparty o stolik popijajac cos. Wygladal jakby na kogos czekal, ''pewnie na swoich rodzicow'' pomyslalam i zaczelam isc w jego strone.
Zatrzymala sie w pol drogi, gdyz zobaczylam jakas dziewczyne idaca w jego strone. Miala dlugie, krecone brazowe wlosy, wygladala na starsza od niego.
Przytulili sie a on dal jej buziaka w policzek. Odeszlam ze smutkiem na twarzy i ze zloscia w srodku.
- Mozemy juz isc.? - powiedzialam ze zloscia do rodzicow i zlapalam moja walizke.
- Dobrze, ale czy cos sie stalo corciu.? - spytala mama.
-Nie poprostu chce jak najszybciej z tad wyjsc. - odpowiedzialam.
Wyszlismy na zewnatrzy, tata powiedzial, ze bedzie na nas ktos czekal jakies panie, ktore nas zawiaza do hotelu. Znalezlismy je, trzymaly kartke z nazwiskiem rodzicow. Podeszlismy do nich, rodzice z nimi rozmwaili, a ja musialam popatrzec na brata. Zauwazylam Harry'ego, byz z ta dziewczyna. Pomachal do mnie i usmiechnal sie,ja natomiast zignorowalam go. Odwrocilam sie i ukucnelam, zeby wytrzec mojemu bratu buzie, bo jadl batonika.
*
Jadac samochodem patrzalam przez szybe samochodu i podziwalam Majorke. Widzialam mnostwo palm i malych domkow, chcaialam jak najszybciej zapomniec o Harry'm ale nie moglam, myslami wracalam do niego. Tak wiem, ze nic o nim nie wiem, a on nie wie nic o mnie, oprocz tego jak ma na imie i ile ma lat. Siedzielismy kolo siebie tylko przez trzy godziny i chcialabym, zeby ten lot nigdy sie nie konczyl. Myslalam, ze byl mna zainteresowany, niestety sie mylilam.
- Wszystko w porzadku kochanie.? - tata spojrzal sie na mnie ze zmartwieniem.
- Tak. - odpowiedzialm i sztucznie sie usmiechnelam.
- To dobrze, bo zaraz bedziemy na miejscu. - usmiechnal sie i odwrocil wzrok.
Odpielam pasy i wyszlam z samochodu. Pani otworzyla bagaznik i wycagnela nasze walizki. Podziekowalismy za podwozke i udalismy sie do hotelu.
Hotel byl ogromny, mial basen i przepiekny ogrodek.
Byl tam tez plac zabaw dla dzieci, moj brat odrazu poszedl na zjezdzalnie. Mama podeszla do niego i wziela go na rece.
Weszlismy do srodka i udalismy sie do recepcji po klucze, bo rodzice zarezerwowali pokoje przez internet.
Na szczescie mialam swoj wlasny pokoj, niewytrzymalabym spania z moim bratem.
On zawsze kopie. Raz musialam z nim spac, bo mielismy gosci, ktorzy niestety musieli nocowac.
*
Po rozpakowaniu sie i podziwianiu widoku z balkonu, musialam sie przebrac, bo mielismy wyjsc na spacer. Wzielam moje ciuchy z lozka, ktore wczesniej przygotowalam i poszlam sie przebrac.
Podeszlam do lusterka i zaczelam rozczesywac wlosy, gdy nagle ktos zapukal do drzwi.
Odlozylam szczotke na komodzie i podeszlam do nich, niepewnie chwycilam za klamke i otworzylam je. Na korytarzu stal...
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Juz jest 3 rozdzial! Jeeej! Nie martwcie sie, mam pomysl na cale opowiadanie i sproboje napisac je do konca.. ;3 Proooosze mozecie napisac jak wam sie podoba :) ♥ Dziekujee ♥ xoxo
Subskrybuj:
Posty (Atom)

