Po sniadniu powiedzialam mamie, ze nie mam ochoty isc na plaze. Wrocilam sie do pokoju i wyszlam na balkon, podziwiajac widoki i odpoczywajac po sniadaniu zauwazylam chlopaka. Mial na nosie okulary przeciwsloneczne a jego wlosy byly brazowe. Przypomnialo mi sie wspomnienie ze wczorajszej nocy. Bylam pewna, ze chcial mi zrobic cos zlego. Spojrzal sie do gory i jego wzrok trafil na moj balkon. Ciarki przeszly mi po plecach, a on usmiechnal sie do polowy. Weszlam z powrotem do srodka i zaslonilam okno firankami.
Po kilku minutach postanowilam, ze przejde sie na spacer. Zakladajc sandaly ktos zapukal do drzwi. Podnioslam sie z ziemi i podeszlam do nich. Przede mna stal Niall ze slodki usmiechem na twarzy.
- Hej. Powiedzial i mnie przytulil.
- Czesc. Odpowiedzialam i tez go przytulilam.
- Slyszalem co sie stalo. Wszystko w porzadku.? - Zapytal sie z troska w jego glosie. Pokiwalam glowan na tak. - Umm... masz moze ochote sie przejsc, mialem ci pokazac okolice. Pamietasz.?
- Tak, mialam wlasnie wychodzic. - Usmiechnelam sie. Zamknelam drzwi i weszlismy do windy.
*
Chodzilismy po chodniku z kamieni kolo plazy. Podziwialam widoki a Niall wszystko mi opowiadal. Zproponowal mi pojscie na lody, a ja z checia sie zgodzilam.
Wzielam waniliowe a on czekoladowe z bita smietana. Kiedy jadl loda bita smietana zostala mu na nosie, zaczelam sie smiac a on udawal, ze nie wie o co mi chodzi. Po skaczeniu lodow poszlismy do wesolego miasteczka, ktore znajdowalo sie kolo jego domu.
Powiedzial mi, ze zaprosil swoich kolegow. Czekalismy na nich 10 minut, przywitali sie z nami a pozniej wszyscy poszlismy do domu strachow. Caly czas trzymalam sie blisko Niall'a ale kiedy poczulam, ze nie ma go kolo mnie zaczelam panikowac. Krzyknelam i nagle poczulam jak ktos przytula mnie od tylu. Mialam nadzieje, ze to Niall, ale sie mylilam.
- Hej Jessica. - ktos szepnal mi na ucho. Na poczatku sie wystraszylam, ale pozniej poznalam ten glos. To byl Harry, zlapalam go za rece, ktore znajdowaly sie na moich oczach. Zdjelam je i odwrocilam sie do niego przodem.
- Harry.? Co ty tu robisz.? - Spytalam sie ze zdziwieniem.
- Chce z toba porozmawiac, mozemy wyjsc.? - Zlapal mnie za reke i wyszlismy, oczywiscie koniec byl dosc daleko wiec musielismy przejsc przez te wszystkie strachy. Trzymalam mocno jego reke a on cicho sie zasmial.
Kiedy wyszlismy na zewnatrz, slonce swiecilo bardzo jasno. Podeszlismy do grupki chlopakow stojacych kolo automatow z grami. Harry powiedzial im, ze zabiera mni ze soba i ze moze pozniej sie spotkaja.
Idac chodnikiem panowala miedzy nami cisza ale postanowilam, ze ja przerwe.
- Umm... moge wiedziec gdzie idziemy.? - Popatrzalam sie na niego i poprawilam reka moje wlosy.
- Idziemy do miejsca, gdzie czesto lubie byc z soba sam na sam. - Powiedzial i skrecil w lewo, a ja zaraz za nim. Idac pomiedzy blokami czulam sie dziwnie, tak jakby cos mialo sie zaraz stac.
- Harry.? Czy to tutaj chciales mnie przyprowadzci.? - Spytalam sie i popatrzalam na dwoch chlopakow, wygladali na 18 lat, mieli czarne ubrania i kaptury na glowach. Powoli robilo sie ciemno i troche chlodno.
- Nie, ale musimy przejsc przez to miejsce. To jedyna droga. - Widzac grupke chlopakow palacych papierosy, ciarki znowu przeszly mi po plecach. Zlapalam reke Harry'ego i sposcilam glowe na dol. Wyjscie znajdywalo sie juz kilka metrow od nas. Kiedy Harry zatrzymal sie podnioslam glowe, zeby zobaczyc dlaczego to zrobil.
Przed nami stal chlopak, mial brazowe wlosy i oczy. 'O nie, znowu on.' pomyslalam. I coraz mocniej scisnelam reke Harry'ego.
- Kogo my tu mamy.? - Powiedzial szatyn i zrobil ten swoj pol usmiech. Za nim stalo kilka chlopakow w jego wieku. Mieli kaptury na glowach i kilku z nich palilo papierosy.
- Czego chcesz Bieber.? - powiedzial Harry ze zloscia i schowal mnie za swoimi plecami.
- Dobrze wiesz czego chce. - chlopak mial lekko zachrypniety glos. - Albo dajesz kase albo to pieknosc, ktora chowasz za plecami. - moje serce zaczelo bic szybciej. I co teraz bedzie.?
- Nic nie mam, ale nie mysl sobie, ze ci ja oddam. - Harry caly czas trzymal moja reke i co chwila ja sciskal, aby upewnic sie ze jestem. Chlopak z zachrypnietym glosem zaczal sie smiac a jego koledzy mu towarzyszyli.
- Myslisz, ze nie uda mi sie ci jej odebrac.? - powiedzial chlopak i ponownie sie zasmial. Z kazda minuta moje serce bilo coraz szybciej i glosniej.
Poczulam jak ktos lapie mnie za ramie i odwrca do siebie. To byl napewno jeden z kolgow tego Bieber'a. Probowal odciagnac mnie od Harry'ego, ale on caly czas trzymal moja reke. Po chwili podeszlo do nas kilku innych chlopakow i probowali nas od siebie rozdzielic. Kiedy poczulam, ze juz nie trzymam cieplej reki Harry'ego zaczelam krzyczec jego imie.
Kiedy grupka chlopakow rozeszla sie moglam dostrec Harry'ego i tego chlopaka, mial na sobie czarne spodnie i do tego czarna bluze. Nie wiedzialam co sie dzieje, tlum chlopakow ustawil sie w kolo. A oni stali w srodku, Harry patrzal sie na szatyna ze zloscia w oczach.
- Nie musimy tego robic. - powiedzial szatyn i zdjal swoja bluze, ktora pozniej znajdywala sie na ziemi. - Wystarczy, ze mi ja oddasz.
- Nigdy.! - Krzyknal Harry i walnal szatyna z calej sily w twarz. Chlopak zlapal sie za nos z ktorego powoli leciala krew.
- Nigdy nie mow nigdy.! - Szatyn walnal Harry'ego w brzuch. Krzyknelam jego imie probojac wydostac sie z objec chlopaka, ktory mnie trzymal. Walnelam go w krocze i szybko wydostalam sie z jego ramion. Podbiegla do miejsca gdzie lezal Harry i ukleknelam kolo niego lapiac go za brzuch.
- Ha.! Wiedzialem, ze szybko bedzie po tobie. - Po tych slowach Harry podniusl sie i podszedl do 'Biebera' poczym chcial go znowu walnac w twarz. Niestety szatyn zlapal go za reke i ponownie walnal go w bruch. Harry oparl sie o sciane a ja probowalam go podtrzymac. Kiedy ponownie stanal na nogi. Podeszlam do szatyna i spoliczkowalam go. Ten zlapal sie za twarz na ktorym szybko pojawil sie czerwony slad. Zlapal mnie za reke i przysunal blizej siebie.
- Zadziorna. Lubie takie. - powiedzial mi na ucho, walnelam go brzuch a on cicho sie zasmial. Odszedlam od niego kilka krokow. On zaczal sie przyblizac. Nagle po dzielnicy rozlegl sie dzwiek sygnalu policyjnego. Wszyscy zaczeli uciekac. Szatyn jeszcze raz przyblizyl sie do mnie.
- I tak cie kiedys odnajde i uwierz mi, nie bedziesz miala zadnej szansy aby uciec. - Szepnal i usmiechnal sie poczym zaczal biec za reszta swojego gangu. Podeszlam do Harry'ego ktory zwijal sie z bolu. Caly czas trzymal sie za brzuch, wzielam jego reke na bok i przylozylam moja reke, kiedy ja zdjelam na mojej rece znajdywala sie krew. Nie wiedzialam co robic, bylam bardzo wystraszona.
-------------------------------------------------------------------------------------
7 rozdzial! <33 Pewnie zastanawiacie sie dlaczego w tym opowaidaniu znajduje sie Bieber.? Wiec tak ja ogolnie jestem Beliebrka i Directionerka. Chcialam troche dodac go do opowiadania, bo uwazalam ze tu pasuje i wgl. Haha. ;d Mam nadzieje, ze rozdzial wam sie podoba. <33 xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz