Wciaz bylem w swoim pokoju nadal lezac na lozku. Nie mialem pojecia co robic. Przenioslem sie do pozycji siedzacej i wytarlem kolejna lze splywajaca mi po policzku. Wstalem i podszedlem do lusterka, ktore wisialo nad brazowa szafka.
Spojrzalem w nie, moje oczy byly lekko czerwone a moj jasno zielony kolor stal sie ciemniejszy.Wzialem lusterko i rzucilem je na podloge, kawalki rozniosly sie po podlodze. Podniaslem jeden duzy kawalek i przystawilem go sobie do nadgarstka. Zamknalem oczy a kolejna lza splynela mi po policzku. Kiedy pondnioslem reke, zeby wykonac jedno male ciecie uslyszalem dzwiek mojej komorki.
Rzucilem kawalek lusterka na podloge i podeszlem do biurka. Na wyswietlaczu pojawil sie numer Niall'a.
- Halo.? - powiedzialem. Usiadlem na krzesle i oparlem sie lokciami o biurko.
- Hej Hazz! - uslyszalem jak zwykle wesoly glos mojego przyjaciela.
- Hej Niall cos sie stalo.? - spytalem i podrapalem sie w szyje.
- Chcialem sie tylko zapytac czy odnalazles Jessice, i czy nic jej nie jest.? - w jego glosie bylo slychac troske.
- Tak, wszystko z nia w porzadku. - odpowiedzialem i wyszedlem na balkon.
- To dobrze. Umm.. a moze masz ochote pojsc ze mna, Jessica i reszta do wesolego miasteczka.? - zapytal sie.
Nie wiedzialem co powiedziec. Przypominajac sobie dzisiejsza sytuacje w jej hotelu nie wiem czy bylaby zadowolona z mojej obecnosci.
- Wiesz, nie wiem czy ona chcialaby, zebym z wami poszedl. - powiedzialem i usiadlem na schodkach, ktore znajduja sie naprzeciwko piaszczystej plazy.
- A moge wiedziec co sie stalo.? - znowu uslyszalem jego troskliwy glos.
I co mam mu wszystko powieziec, to co stalo sie wczorajszej nocy i dzisiaj rano. Sam nie wiem, w koncu to moj przyjaciel.
Zrobilem jedno westchnienie i zaczalem mu wszystko opowiadac.
*
- Dobra rozumiem, ale cos mi tu nie pasuje. Dlaczego chciala, zebys wyszedl.?
- No wlasnie nie wiem, myslisz, ze ktos ja skrzywdzil.? - zapytalem sie i wrocilem spowrotem do srodka.
- Byc moze. - powiedzial. - Ale musisz z nia o tym pogadac.
- Dobrze, tylko, ze nie wiem jak.? - zaczalem chodzic w ta i spowrotem, myslac nad tym jak mam to zrobic.
- Suchaj Hazz ja musze juz konczyc. Wlasnie jestem w windzie i jade do Jessici. Moze uda mi sie cos wymyslec. Jakby co zadzwon albo wyslij sms-a. - powiedzial i rozlaczyl sie.
*Godzine pozniej*
Dostalem sms-a od Niall'a.
Ubralem buty i chwycilem za bluze, poczym wyszedlem z domu.
Po 10 minutach bylem juz na miejscu. Pamietam jak zawsze chodzilem tu z chlopakami.
Zayn uwielbial jazde na kolejce gorskiej, ale ja sie jej balem i ten strach pozostal do dzisiaj. Niall i Louis grali na automatch i jedli waty cukrowe a ja i Liam jezdzilismy na samochodzikach. Usmiechnalem sie sam do siebie i wszedlem do domu strachow.
Zobaczylem Niall'a i Jessice, ktora mocno sciskala jego dlon. Poczulem lekkie uklucie w sercu, to chyba byla zazdrosc. Podeszlem do niego i walnalem go letko w ramie, on obrocil sie i puscil reke Jessici. Przywitalismy sie, podeszlem do Jessici i przytulilem ja od tylu.
- Hej Jessica. - szepnalem jej na ucho a ona podskoczyla ze strachu.
- Harry.? co ty tu robisz.? - uslyszalem jej aksamitny glos.
Powiedzialem jej, ze musimy porozmawaic, ona powiedzila tylko ciche ''dobrze''. I ruszylismy w strone wyjscia.
*
Kiedy szlismy pomiedzy blokami Jessica zlapala moja reke i przyblizyla sie do mnie. Pewnie sie bala, pamietam jak przechodzilem tedy z chlopakami. To byla jedyna droga do naszego domku na drzewie, ktore znajdywalo sie kolo malego jeziorka. Czesto chodzilem tam sam, zeby troche pomyslec nad wszystkim.
Tylko, ze byl jeden problem, ktory wlasnie stanal nam na drodze.
- Kogo my tu mamy.? - powiedzial szatyn zwany jako 'Bieber'. Za nim stalo kilka jego kumpli. Jessica widzac go scisnela moja reke.
- Czego chcesz Bieber.? - powiedzialem i spojrzalem na niego z gniewem w oczach. Schowalem Jessice za swoimi plecami, bo balem sie o nia.
- Dobrze wiesz czego chce. - powiedzial i skrzyzowal rece na klatce piersiwowej. - Albo dajesz kase albo to pieknosc, ktora chowasz za plecami. - chlopak zrobil pol usmiech i poprawil swoja czapke.
- Nic nie mam, ale nie mysl sobie, ze ci ja oddam. - powiedzialem a Bieber i jego kumple zaczeli sie smiac.
- Myslisz, ze nie uda mi sie ci jej odebrac.? - powiedzial i ponownie sie zasmial.
Poczulem tak jakby Jessica chciala mi sie wyrwac, odwrocilem sie i zobaczylem, ze jeden z kolegow Bieber'a proboje mi ja zabrac. Ja caly czas trzymalem ja mocno, ale po chwili przyszla do nas reszta jego gangu i rozdzielili nas.
Zaczeli mnie popychac, uslyszalem jak Jesscia krzyczy moje imie. Dwoch chlopakow popychalo mnie, kiedy przestali znajdywalem sie kolo szatyna. Mialem gniew w oczach, nienawidzilem go.
- Nie musimy tego robic. - powiedzial i zdjal swoja bluze. - wystarczy, ze mi ja oddasz.
W koncu niewtrzymalem i walnalem go w nos mowiac 'nigdy!'.
Chlopak lekko sie zasmial. Podszed do mnie i walnal mnie w brzuch. - Nigdy nie mow nigdy!. - kiedy to powiedzial zlapalem sie za brzuch. Poczulem obecnosc Jessici kolo mnie. - Ha.! wiedzialem, ze szybko bedzie po tobie. - powiedzial Bieber, podeszlem do niego i chcialem ponownie uderzc go w twarz, ale on zlapal mnie za reke i znowu walnal w brzuch, ale tym razem mocniej. Poczulem tak jakby dzgnal mnie nozem, przylozylem reke do brzucha i oparlem sie o sciane.
*
Uslyszalem dzwiek sygnalu policyjnego, ktory odbijal sie od scian. Bieber i jego kumple zaczeli uciekac. Jessica podeszla do mnie i zlapala mnie za brzuch, kiedy odsunela reke zobaczyla, ze na niej znajduje sie krew. Widzialem strach w jej oczach. Probowala mnie podtrzymac i jakos doszlismy do malego jeziorka. Usiadlem pod drzewem a Jessica zaraz kolo mnie. Oderwala kawalek swojej koszulki i poszla do jeziorka zamoczyc kawalek materialu w wodzie. Podniosla moja koszulke i zaczela wycierac rane.
- Jessica. Musimy o czyms porozmawiac. - powiedzialem i syknalem z bolu, kiedy przejechala zimna woda po ranie. Popatrzala mi w oczy i czekala az cos powiem. - Dla - dlaczego sie tak zachowujesz.? - popatrzalem na nia, a ona nie przestawajac wycierac mojej rany powiedziala.
- Ale jak.?
- Caly czas kiedy proboje byc mily ty mi na to niepozwalasz. Dlaczego.? - spytalem i usiadlem wyzej poniewaz prawie lezalem na ziemi.
Sposcila glowe. Niechaciala patrzec mi w oczy. Kiedy w koncu popatrzala sie na mnie westchnela.
- Moze dlatego, ze ty mnie chcesz tylko wykorzystac.? - zatkalo mnie to co powiedziala. Ze niby ja mialbym ja wykorzystac.? Jessica wstala i popatrzala sie na mnie z gory.
- Moze dlatego, ze masz juz swoja jedyna. Tylko nie rozumiem jednego. Dlaczego wciaz zadajesz sie ze mna.? - po skonczeniu zdania zaczela isc w strone pomostu i usiadla na nim.
Wstalem z ziemi i usidlem kolo niej. Parzala sie gdzies w jeden punkt.
- O co ci chodzi Jess.? - popatrzalem sie na nia.
Schowala twarz w swoje dlonie i przetarla nimi twarz. Po chwili ciszy podniosla glowe i ze smutkiem na twarzy popatrzala mi w oczy. Bolalo mnie to co widzialem, byla smutna i to przeze mnie.
- Kto powiedzial ci taka bzdure.? - wciaz patrzelismy sobie w oczy. - Przeciez ja nie mam swojej jedynej.
- Przestan klamac. Wiem co widzialam. - przeczesala reka swoje wlosy.
- Ale co widzialas.? - bylem troche zagubiony.
- Widzialam cie z nia na lotnisku, pierwszego dnia kiedy tu przylecielismy. - zaczalem cos sobie przypominac. Jessica widziala mnie pewnie z Gemma.
- Jessica, ale to byla moja siostra.
- Mozesz chociaz na chwile przestac klamac! - podniosla glos i wstala, zaczela isc przed siebie. Szedlem za nia i zlapalem ja za reke.
- Kiedy ja wcale nie klamie. Uwierz mi! - odwrocila sie do mnie.
Znowu sposcila glowe. Zaczalem glaskac jej policzek. - Uwierz mi. - Zlapalem ja za rece.
Podniosla glowe, spojrzala mi w oczy i powiedziala ciche 'przepraszam, wierze ci'. Zaczalem zblizac moje usta do jej ust. Zatrzymalem sie w polowie, chcialem zobaczyc czy sie wycofa, ku mojemu zdziwieniu nie zrobila tego.
Dotknalem jej cieplych warg. Musnalem je lekko i usmiechnalem sie. Popatrzelismy sobie w oczy i znowu sie pocalowalismy. To byla najpiekniejsza chwila w moim zyciu..
-------------------------------------------------------------------------------
Jejku juz jest rozdial 8.! <33 Dziekuje osobom, ktore czytaja moje opowiadanie. Kocham was! <3 xx.
