Obudziły mnie gorące promienie słońca, które dostały się do mojego pokoju przez letko uchyloną zasłone w niebieskie kwiatki. Otworzyłam oczy ale nie mialam siły, aby ruszyć jaką kolwiek część mojego ciała. Chcąc nie chcąc musiałam w końcu wstać. Usiadłam na brzegu łóżka i rozciagnełam się mrucząc coś pod nosem. Podeszłam do białej komody z lusterkiem i spojrzałam się w nie. Moje włosy wygladały jakby przeszło przez nie tornado. Rozczesałam je i upiełam w wysoką kitkę.
Popychajac drzwi od łazienki uderzyłam się o krawędź drzwi, często mi się to zdarza, ale i tak za każdym razem mówię ciche "auu..". Nałożyłam paste na szczoteczkę do zębów i wsadziłam ją do ust. Powolnym ruchem przeleciałam szczoteczką gorną część moich zębów. Po porannej toalecie przyszedł czas się w coś ubrać, podeszłam do dość dużej szafki z ubraniami, zawsze mam problem z tym w co się ubrać, pomimo tego, że mam tak dużo ciuchów jak w jakimś centrum handlowym. Mama zawsze mówi mi, że połowe z nich kiedyś wyrzuci. Wyciagnełam z szafy dżinsowe krótkie spodenki i do tego czarną tunikę na ramiaczka z napisem "forever young". Założyłam na nogi moje beżowe kapcie i powolnym krokiem zeszłam na doł.
Mama i tata siedzieli przy stole w kuchni i zajadali naleśniki. Moj młodszy o dziesięć lat brat siedział w salonie i oglądał bajki zajadajac naleśnika z nutellą. Kiedy byłam już w progu kuchni usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Ja otworzę! - krzyknełam i podeszłam do drzwi, otworzyłam je niepewnie i zauważylmłam moja przyjaciółkę, która miała w ręku moją beżową bluze.
- Cześć! Zapomniałaś zabrać swojej bluzy jak byłaś u mnie wczoraj. - Kończąc to zdanie oddała mi bluzę i uśmiechneła się do mnie.
- Dzięki! - powiedziałam i zrobiłam to samo.
- Udanych wakacji! - powiedziała odchodząc i machając mi na pożegnanie.- Dziękuję i nawzajem! - krzyknełam i zamknęłam drzwi, położyłam bluzę na komodzie w korytarzu i poszłam do kuchni.
- Masz już wszystko zpakowane curcia? - spojrzałam się na tate który właśnie brał łyka gorącej kawy z jego ulubionego kubka.
- Tak. - odpowiedziałam krótko i wyciagnełam talerz z szafki. Wziełam naleśnika i położyłam go na talerz, poczym posmarowałam go nutellą.
Po skończeniu śniadania wiełam mojego psa i poszłam z nim do mojej baci, która mieszka kilka ulic z tąd. Kiedy byliśmy już przy drzwiach zapukałam do nich i po kilku minutach znajdywałam się w uścisku mojej kochanej babci.
- Jak to miło, że wpadłaś moje słoneczko - piwiedziała babcia i uśmiechneła się do mnie.
- Miałam ci ją zostawić. - uśmiechnełam się i dałam babci smycz.
- Ah no tak, całkiem zapomniałam. Chodź do mnie Cupcake. - babcia poklepała się po kolanie i Cupcake znajdywała się już koło niej.
- Ale bądź grzeczna, dobrze. - ukucnełam i pogłaskałam ją po głowie. Wstałam z zimmnej kamiennej dróżki i uścisnełam babcie poczym pomachałam jej na pożegnanie.
Idąc przez park rozmyślałam nad różnymi rzeczami gdy nagle mój wzrok przykuł facet ubrany w czarny płaszcz, w ręku trzymał coś czarnego, ale nie mogłam zobaczyć co to było. Kiedy się na mnie popatrzał ciarki przeszły mi po plecach i przyśpieszyłam kroku. Nie oglądając się za siebie szłam prosto aż w końcu udało mi się dojść do domu.
Pchnełam drzwi i weszłam do środka krzycząc krótkie "już jestem" i weszłam na górę. Położyłam się na łożku i patrzyłam w sufit zastanawiając się kim był ten facet. Nagle ktoś wszedł do pokoju, to była moja mama.
- Córcia zbieraj się już jedziemy. - po tych słowach szybko wstałam z łóżka i rozczesałam włosy poczym wyszłam z pokoju. Wsiadając do auta walnełam się w noge, to do mnie podobne (haha). Włożyłam słuchawki do uszu i rozmyślałam o niebieskich migdałach.
Po godzinie byliśmy na miejsu. Udaliśmy się so środka lotniska i sprawdziliśmy gdzie mamy oddać bagaże. Następnie udaliśmy się do odprawy, po odprawie mieliśmy jeszcze z pół godziny więc pomyślałam, że kupię sobie coś do picia.
Wziełam Colę i udałam się do lady.
- Dziesięć koron. - powiedziała pani za ladą uśmiechając się do mnie promiennie. Dałam jej te dziesięć koron i szłam w kierunku sali numer 3.
Idąc sprawdzałam w telefonie sms-y od znajomych, byłam tak zapatrzona w ekran komórki, że niezauważyłam chłopaka, który stał i sprawdzał swój bilet. Wpadłam w niego lądując przy tym na kafelkową podłogę.
- Przepraszam. - odezwał się nieznajomy. Podał mi rękę i ponógł wstać. Otrzepałam spodenki i podniosłam głowę do góry.
Moj wzrok spotkał parę dwóch zielonych oczów. Były tak piękne, że prawie w nich utonełam. Jego włosy były brązowę i kręcone, mogłabym bawić się nimi godzinami.
- Wszystko w porządku? - otrząsnełam moje myśli i zauważyłam jak się do mnie uśmiecha.
- Umm.. tak. Tak myślę. - uśmiechnełam się.
- Jestem Harry. - powiedział patrząc się na mnie i czekając aż mu powiem swoje imię.
- Samolot numer 2813 do Majorki jest już na miejscu. Prosze o wziecię swoich bagaży podręcznych i udanie się do sali numer 3. - powiedziała pani do mikrofonu.
************************************************************
Tak wiem, że jest to moje 5 opowiadanie. Tamte mi się nieudawały, ale myślę że ten mi się uda :) Miłego czytania ... xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz